Hu hu ha nasza zima zła!

Nareszcie przyszła zima i wcale nie jest taka zła! Uwielbiam zimę z mrozem i śniegiem. Mogę chyba zaryzykować twierdzenie, że wolę ją od upałów w lato.

W zeszłym roku była piękna zima: słońce, śnieg, mróz około -10 stopni… Przy takiej pogodzie nigdy nie marznę! Nienawidzę za to pluchy i wiatru przy temperaturze +5 stopni. Wtedy jestem przemarznięta i nie mam ochoty wystawiać nosa z domu.

Maleństwo jest nie tyle zachwycone śniegiem, co jazdą na sankach. Na pierwsze sanki poszliśmy z jedną z jego koleżanek. Nie spodziewałam się tak nagłego przyjścia zimy i nie przywiozłam dziecku sanek od dziadków. Maluchy jechały sobie na jednych sankach razem roześmiane od ucha do ucha. Maleństwo siedziało przed Koleżanką, położyło jej główkę na ramieniu, patrzyli sobie w oczy i się uśmiechali do siebie! Coś niesamowitego!!!

Po pierwszym spacerze od razu pojechałam po sanki. Teraz jeździmy przynajmniej godzinę dziennie. Jestem wieczorami tak zmęczona ciągnięciem sanek, że padam około 22:00. Maleństwo chyba też się męczy, bo wczoraj od 18:00 robiło „papa” i pokazywało, że chce iść spać… Mam nadzieję, że ten śnieg nie stopnieje zbyt szybko!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *