Gdzie na Mazury? Z dziećmi czy bez – te 7 miejsc pokochacie!

Warmia i Mazury to moje ulubione miejsce na wakacyjne wypady i krótsze wyjazdy. To najlepszy pomysł na weekend blisko Warszawy, a do tego morze możliwości. Zarówno dla tych, którzy lubią cieszę i spokój, jak i tych którzy odnajdują się na gwarnych deptakach. Gdzie na Mazury z dzieckiem (lub bez)?

Gdzie najlepiej jechać na Mazury?

Za co kocham Mazury? To jedno z nielicznych miejsc, w których nie da się nudzić niezależnie od pogody, pory roku i innych okoliczności. W tym rejonie Polski odnajdą się zarówno ci, którzy lubią się zaszyć w ciszy czytając książkę na hamaku, jak żądni przygód turyści kochający obozy przetrwania, żeglarstwo czy po prostu trwające do rana imprezy z przyjaciółmi. Na Mazurach znajdziecie domki dla rodzin z dziećmi, agroturystykę, wypasione hotele ze spa i prywatne pensjonaty. Każdy z nich niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju. A to wszystko zaledwie 2,5-3 godziny od Warszawy. Aż szkoda nie wyjechać, choćby nawet na jeden weekend! Gdzie na Mazury z dziećmi, a gdzie bez nich? Spójrzcie na te siedem propozycji – jestem przekonana, że wybierzecie coś dla siebie!

1. Gdzie na Mazury? Do Olsztyna!

Jeśli pamiętacie Olsztyn jako lekko zaniedbane i nieciekawe miasto, to znak, że powinniście odwiedzić je ponownie! W ostatnich latach miasteczko przeszło niesamowitą metamorfozę. Centrum życia Olsztyna jest znajdujący się nad jeziorem deptak z mnóstwem przyjemnych knajpek oferujących całkiem dobre jedzenie. Tuż obok znajduje się położony bezpośrednio nad jeziorem i dysponujący prywatną plażą Hotel Olsztyn. To dobre miejsce dla tych, którzy na Mazury wybierają się z dziećmi. Maluchy na pewno nie będą się tam nudzić! Rozrywkę zapewni im basen, ogromna sala zabaw, zewnętrzny plac zabaw oraz dostępne dla gości gry i książki. W hotelu można też wypożyczyć rowery z fotelikami dla dzieci.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

#polskanaweekeend #podróże #podrozemaleiduze #instakidsmodel #instakidsphoto #instamum #wiosna

Post udostępniony przez Pinaaa (@piiinaaaaaa)

Będąc w Olsztynie nie zapomnijcie zajrzeć na Stare Miasto. Jako absolutni fani włoskiej kuchni musimy polecić Wam pizzerię Drewno i Ogień – naprawdę genialna! Warto się na nią wybrać choćby z tego powodu, że zaledwie 500 m dalej zjecie pyszne lody domowej roboty. Oczywiście każdego dnia czekają na Was nowe smaki. Po wyjściu z pizzerii możecie skierować swoje kroki prosto na Rynek i wypatrywać najdłuższej kolejki lub po prostu spytać kogokolwiek z przechodniów o Kroczka. Tę lodziarnię zna każdy, kto mieszka w Olsztynie!

2. Na Mazury z dziećmi? Wybierzcie domki na Mazurach!

Do domków na Mazurach podchodzę ze sporym sentymentem głównie dlatego, że kojarzą mi się z moim własnym dzieciństwem. Na ogrodzonym bezpiecznym terenie ośrodków jako dzieci mogliśmy korzystać z prawdziwego wakacyjnego luzu bawiąc się w podchody czy opalając na pobliskiej plaży. Ciepła woda mazurskich jezior zachęca do kąpieli i nie musicie obawiać się żadnych sinic ani innych nieprzyjemnych niespodzianek, które czasem gotuje nam Morze Bałtyckie. Właśnie takiego klimatu szukaliśmy wyjeżdżając na Mazury z dziećmi. I tak oto trochę przypadkiem trafiliśmy do ośrodka Kamień.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

#throwback #niedzieling #weekendowo #mazury #szachy #synekmamusi #coreczkamamusi #instachild #photooftheday

Post udostępniony przez Pinaaa (@piiinaaaaaa)


Klub Mila Kamień po raz pierwszy odwiedziłam ze 20 lat temu, gdy jeszcze nawet nie myślałam o dzieciach. Wówczas był to dość zaniedbany port, który odwiedzali głównie żeglarze. Dziś ośrodek jest w pełni odnowiony i oferuje mnóstwo atrakcji dla dzieci. Poza dość dużą plażą są tu place zabaw, restauracja i wiele innych miejsc, gdzie chętnie spędzicie czas. Minus? W okresie wakacyjnym rezerwacji należy dokonać ze znacznym wyprzedzeniem.

3. Mazury dla kochających gwar: Węgorzewo

Choć nie należę do tej grupy, niewątpliwie są tacy, którzy uwielbiają gwar deptaków w wakacyjne miesiące. Najlepszym miejscem, do jakiego mogą trafić na Mazurach jest Węgorzewo. Możecie podziwiać panoramę miasta z molo, opalać się na miejskiej plaży lub wynająć żaglówkę i popłynąć do Giżycka lub Mikołajek. I to jest to rozwiązanie, które my wybieramy najchętniej 😉

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

#yacht #yachtlife #instatrip #instasailing #sailing #yachts #happy #zeglarstwo #jacht #summer #holidays

Post udostępniony przez Pinaaa (@piiinaaaaaa)

4. Mrągowo: Piknik Country

Całkiem niedaleko Węgorzewa znajduje się Mrągowo, w którym od 30 lat rok do roku odbywa się Piknik Country. Największy festiwal w tym rejonie Polski przyciąga mnóstwo fanów i turystów, którzy na kilka dni przywdziewają kowbojskie kapelusze, a spod pazuchy wystają im zabawkowe pistolety. Zabawa trwa nie tylko w ciągu dnia – w nocy niemal nie kończy się na znajdujących się nieopodal polach namiotowych. Jeśli uwielbiacie tego typu klimaty, nie powinniście opuścić tej imprezy! Zarówno wtedy, gdy wybieracie się na Mazury z dziećmi, jak i tylko w towarzystwie znajomych!

5. Spływ rzeką Krutynią

Ten spływ to obowiązkowy punkt do odhaczenia przez wszystkich odwiedzających Mazury. Przyznaję, że sama byłam na nim lata temu, gdy jeszcze nie w głowie były mi dzieci, ale zapamiętam go zapewne na zawsze. Wokół kajaka widać jedynie rozpościerającą się roślinność i słychać szum drzew i głosy ptaków. Zastanawiacie się, gdzie jechać na romantyczny wypad na Mazury? To miejsce będzie idealne!

6. Mikołajki

Jeden z największych portów na Mazurach i zarazem bardzo malownicze miasteczko. Jeśli nie jesteście żeglarzami i nie nocujecie w porcie, warto rozważyć zatrzymanie się w hotelu w jednej z przylegających do Mikołajek wiosek. Argumentem jest oczywiście minimalnie niższa cena, ale też wszechobecny spokój, którego nie uświadczycie w Mikołajkach. Miasteczko jest bowiem jednym z centrów życia towarzyskiego na Mazurach. Jeśli jednak lubujecie się we „wszystkomających” hotelach o wysokim standardzie, koniecznie zarezerwujecie nocleg w Hotelu Gołębiewskim. Czeka tam na Was stok narciarski zimą, jazda konna latem, a przez cały rok ogromny park wodny. Co mi się najbardziej spodobało w hotelu? Trafiłam tam na fantastyczny koncert fortepianowy. Kiedy najczęściej jeździmy z rodziną do Mikołajek? Od lat miasteczko gości nas podczas świąt Bożego Narodzenia. Znajdujące się tu hotele kuszą ciekawymi ofertami, a na miejscu zawsze jest co robić!

7. Zimą na Mazury? Do Ośrodka Gwarek!

Wyjazd na Mazury zimą? Oczywiście! Otóż właśnie tu, całkiem blisko Mikołajek, znajduje się Przystań Świętego Mikołaja. Znajdziecie ją w ośrodku „Gwarek”, który na kilka tygodni tuż przed Bożym Narodzeniem zostaje zamieszkany przez Elfy, a gościem honorowym jest sam Święty Mikołaj. Jednak żeby go spotkać trzeba zmierzyć się z mnóstwem zadań i pomóc pracowitym elfikom w przygotowaniach do świąt. Czeka na Was pieczenie pierników, wyścigi reniferów i niezapomniana walka na śnieżki. Będzie mnóstwo śmiechu i moc dobrej zabawy. Gwarantujemy, że nie tylko dzieci będą zachwycone. Wy również przeniesiecie się do czasów dzieciństwa i z przyjemnością włączycie się w pogoń za umykającym wciąż świętym.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Pinaaa (@piiinaaaaaa)

Lago di Como: jezioro z bajecznym widokiem na Alpy

Malowniczo położone jezioro Como uchodzi na najpiękniejsze z europejskich jezior. Nie bez powodu swoje rezydencje mają tu Madonna, George Clooney, Brad Pitt, czy Sylvester Stallone, a twórcy Jamesa Bonda wybrali okolicę Como na scenerię kilku filmów o najsławniejszym agencie świata. Lago di Como urzeka zapierającym dech w piersiach widokiem na Alpy, łagodnym brzegiem, który przechodzi w skaliste fiordy i nieskazitelnym błękitem nieba. Co warto wiedzieć o jednym o tym niezwykle ekskluzywnym rejonie Włoch?

Como: jezioro u podnóża gór

Jezioro Como jest najgłębszym jeziorem w Alpach i trzecim pod względem wielkości jeziorem Włoch (wyprzedają je równie malowniczo położone Lago di Garda i Lago Maggiore). Ciekawostką jest, że dno Lago di Como znajduje się poniżej średniego poziomu morza, zaś powierzchnia nad poziomem morza. Turystów zachwyca nie tylko piękna linia wybrzeża, ale również bujna roślinność, której sprzyja łagodny klimat. Mnie natomiast, tak samo jak to było w przypadku Lago di Garda zachwyca bliskość gór: widok na Alpy z brzegów jeziora zapiera dech w piersiach!

stock.adobe.com

Co warto wiedzieć o Lago di Como zanim wyruszycie w podróż?

  • Jak dojechać do Lago di Como i jak wygląda transport na miejscu?
  • Apartamenty i hotele nad Lago di Como
  • Co zobaczyć nad jeziorem Como: atrakcje i najpiękniejsze miasteczka
  • Ceny i informacje praktyczne

Jak dojechać do jeziora Como samochodem?

Trasa z Polski w okolice jeziora Como liczy sobie ponad 1200 km i wiedzie przez Czechy, Austrię, Niemcy, potem znowu Austrię i na koniec Szwajcarię. Mimo dobrych autostrad nie lubię drogi przez Czechy, za do uwielbiam maleńkie austriackie i niemieckie miasteczka.

Największa niespodzianka czeka na końcu drogi: przepiękna trasa przez Szwajcarię wiedzie przez Alpy. Zaskoczyło nas to, że choć nawigacja wskazywała około 100 km do celu podróży, droga miała nam zająć (jeśli dobrze pamiętam) ponad 3 godziny. Szybko przekonaliśmy się dlaczego.

Choć u podnóża Alp zaczynało się lato, na górze czekała na nas zima. Z kolejnymi przebytymi kilometrami spadała temperatura na zewnątrz samochodu, aż w końcu zobaczyliśmy leżący wokół śnieg. To oczywiste, pomyślicie, ale my nie jesteśmy mistrzami planowania, więc nie sprawdziliśmy trasy do momentu wyjazdu z domu. Po prostu wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Pinaaa (@piiinaaaaaa)

Do drogi przez Alpy zdecydowanie trzeba się wcześniej przygotować, bo większości tras daleko jest do serpentyn, jakie znacie z gór. Wiodą niemal pionowo w dół. To była jednocześnie najpiękniejsza i najbardziej przerażająca droga, jaką kiedykolwiek jechaliśmy. Nawet nasze dzieci na tylnych siedzeniach zupełnie zamilkły.

Lago di Como: podróż samolotem

W okolice jeziora Como dostaniecie się również samolotem. Możecie lecieć do oddalonego od pierwszych położonych nad jeziorem miasteczek o 50 km Madiolanu lub do znacznie częściej wybieranego przez Polaków Bergamo. Z lotniska autobusem dostaniecie się do stacji kolejowej, a stamtąd dalej. Do niektórych miasteczek po dotarciu nad jezioro Como najłatwiej będzie dopłynąć promem.

Lago di Como: transport

Lombardzkie koleje regionalne zapewniają połączenie z każdego miejsca w Lombardii do Varenny. Najprostszym sposobem poruszania się pomiędzy miasteczkami położonymi nad jeziorem Como są kursujące codziennie promy.

Sprawdź rozkład oraz ceny promów nad Lago di Como>>>

W okolicach Lago di Como można oczywiście poruszać się również samochodem. O ile nie przerażają was wąskie dróżki nad przepaściami. Barierą są też nieliczne, poukrywane parkingi z wąskimi miejscami. Jeśli jednak zdecydujecie się na tą formę transportu, wynagrodzą Wam ją piękne widoki, które można podziwiać przemieszczając się pomiędzy miasteczkami.

Apartamenty i hotele nad jeziorem Como

W okolicach Lago di Como bez problemu znajdziecie miejsce do spania. Bogata oferta hoteli i apartamentów sprawia, że każdy z was znajdzie coś w odpowiedniej cenie. Warunek? O rezerwacji noclegu trzeba pomyśleć kilka miesięcy wcześniej. Przed samym wyjazdem możecie mieć problem ze znalezieniem noclegu w tej obleganej przez turystów części Lombardii.

Planując podróż do położonego nad jeziorem Colico zdecydowaliśmy się na apartament. Zadecydowała możliwość korzystania z kuchni i z pralki. Podczas wyjazdu z dziećmi kuchnia jest absolutnie bezcenna. Szczególnie jeśli Wasze dzieci, podobnie jak moje, łatwiej ubrać niż wyżywić. Czasami się zastanawiam: gdzie te chudzielce mieszczą takie ilości jedzenia?! Pralka przydaje się wtedy, gdy planujecie dłuższą podróż. Nie ma sensu brać ubrań na 2 czy 3 tygodnie. Zdecydowanie łatwiej jest je po prostu wyprać!

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Pinaaa (@piiinaaaaaa)

Rainbow Holiday Apartments nie są położone w samym centrum miasteczka, ale tuż obok. Od promu i najbliższych restauracji dzieci Was kilkanaście minut spaceru. Naprawdę nie opłaca się brać samochodu! Same apartamenty są niesamowicie zadbane, a ich młoda właścicielka wyjątkowo rozmowna. Jeszcze nigdy, w żadnym miejscu nie zastaliśmy tak kompletnie wyposażonej kuchni. Niesamowicie cierpiałam podczas dalszej części naszej podróży gotując w kolejnych kuchenkach. Ta z Rainbow Holiday Apartments nie miała sobie równych! Z basenu znajdującego się przy budynku rozpościera się piękny widok na Alpy.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Pinaaa (@piiinaaaaaa)

Jezioro Como: atrakcje

Największą atrakcją tych okolic są położone wokół jeziora miasteczka oraz przepiękne widoki.

Varenna

Miasto, w którym teraźniejszość spotyka się z przeszłością. Wąziutkie ulice i przepiękna nadmorska promenada wybudowana na stromym zboczu. Znajdziecie tam mnóstwo położonych na brzegu jeziora restauracji, a nieco dalej port i – jeśli jedziecie z dziećmi – plac zabaw.

Colico

Miasteczko, w którym mieszkaliśmy. Spokojne, ciche, ale na głównym placu, na którym odbywa się targ i znajdują restauracje tętniące życiem. Tuż przy brzegu możecie przejść się promenadą, zwieńczeniem której jest cukierenka z pysznymi, ręcznie robionymi lodami. Smaków jest tyle, że ciężko zdecydować się tylko na jeden z nich!

Bellagio

Podobno najpiękniejsze miasteczko nazywane perłą jeziora Como. Ekskluzywny kurort wyróżnia się położeniem na wysuniętym w głąb jeziora cyplu. Tuż nad brzegiem Lago di Como znajdziecie eleganckie hotele, a nieco w głębi starego miasta butiki i dobre restauracje. W Bellagio kręcono m.in. “Casino Royale” i drugą część “Gwiezdnych wojen”. Te okolice cieszą się sławą wśród celebrytów nie tylko w dzisiejszych czasach. Podobno wypoczywał tu także Juliusz Cezas i Napoleon!

Como

Najważniejsze i największe miasteczko nad Lago di Como. Przewodniki zachęcają do spaceru miejską promenadą. Nam miasteczko w ogóle nie przypadło do gustu i spędziliśmy tak zaledwie chwilę. Como nie ma nic z uroku pełnych niekończących się schodów i wąskich alejek pobliskich miasteczek położonych nad jeziorem Como.

Hotel Wellness ProVita w Kołobrzegu

Po czym poznajemy „dobry” hotel? Wcale nie po ilości gwiazdek. To jedynie sugestia. Gdy wchodzę do hotelu i czuję się równie swobodnie (ale zdecydowanie wygodniej!) niż we własnym domu, znaczy się, że doskonale trafiłam. Wraz z mężem wybraliśmy Hotel Wellness ProVita w Kołobrzegu na miejsce, w którym świętowaliśmy naszą 15 rocznicę. To był strzał w dziesiątkę!

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Hotel Wellness ProVita (@hotelwellnessprovita)

Hotel Wellness ProVita w Kołobrzegu

Co nas skusiło, by przejechać właśnie tutaj? Bliskość plaży (zaledwie 70 m od hotelu) oraz to, że goście mogą korzystać z dostępnych na niej leżaków. Cóż, prawda jest taka, że nienawidzimy kilkukilometrowych wycieczek z parawanami, leżakami i koszami jedzenia pod pachą. Na co dzień sporo pracuję i jadąc na wakacje słowo „wypoczynek” interpretuję dość dosłownie.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Hotel Wellness ProVita (@hotelwellnessprovita)

Z tego samego powodu nie bez znaczenia jest oferta spa i możliwość korzystania z hotelowego basenu. Kocham sport. Trenuję 3-5 razy w tygodniu i rzadko rezygnuję z tej rutyny podczas urlopu. Dlatego dodatkowym atutem Hotelu Wellness ProVita były codzienne zajęcia sportowe. W ciągu naszego zaledwie 2-dniowego pobytu skusiła mnie praktyka jogi. Było warto!

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Hotel Wellness ProVita (@hotelwellnessprovita)

Hotel Wellness ProVita: spa

Hotelowe spa oprócz bogatej oferty masaży, zabiegów na twarz i ciało oferuje też porady dietetyczne. Zachwycił nas kompleks trzech basenów z przeszkloną ścianą zza której widać park i ciągnące się za nim morze. Nie możemy doczekać się odwiedzin tego miejsca w zimę: z usytuowanej na tarasie sauny fińskiej z widokiem na pewno będzie cudownie popatrzeć na pokryty śniegiem park!

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Hotel Wellness ProVita (@hotelwellnessprovita)

Hotel Wellness ProVita: restauracja

Niektórzy w to nie wierzą, ale prawda jest taka, że równie wielką miłością jak sport darzę jedzenie. Uwielbiam to dobre, nieprzetworzone, robione tuż przed podaniem. Świeżo wyciskane soki, ogromna ilość warzyw i do tego świeżutkie ryby… Najlepiej jak najróżnorodniej i przyrządzone w sposób, którego jeszcze nie znałam.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Paulina Kruk (@paulinakrukhf)

Nie powinno więc dziwić, że skusiła mnie oferowana w hotelu huchnia. Menu uzależnione jest od pory roku, a produkty pochodzą od lokalnych dostawców. Zaskoczy Was szeroki wybór nie tylko polskich piw, ale też win. Wieczorem zaś zrelaksujecie się z pięknie podanym  (a także pysznym!) drinkiem w ręku słuchając muzyki w znajdującym się tuż obok restauracji barze.

Polecamy!

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Natalia Tsyupak (@nataliiatsyupak)

[Zdjęcie główne: kolaż Instagram @hotelwellnessprovita]

5 powodów, by pojechać do Berlina

Powiem szczerze: pewnie nigdy nie odwiedziłabym Berlina, gdybym nie została zmuszona przez względy zawodowe. Pojechałam i… z miejsca się zakochałam! Potrafię Wam podać co najmniej 5 powodów, dla których warto odwiedzić Berlin!

1. Każda dzielnica Berlina to osobna historia

Przemieszczając się między nimi mamy wrażenie, jakbyśmy znajdowali się w zupełnie różnych miastach! Berlin Zachodni urzeka elegancją, Kreuzberg jest dzielnicą hipisów, a dawna dzielnica żydowska tętni życiem a jednocześnie zachwyca pięknem architektury.

2. Ach ta różnorodność…

Mieszkający w Berlinie znajomy powiedział mi, że na ulicach miasta coraz częściej słyszy się każdy język, tylko nie niemiecki. Berlin to miasto wielu kultur. Odczujecie to zarówno w restauracjach oferujących bardzo zróżnicowaną kuchnię, jak i na wielobarwnych ulicach stolicy Niemiec.

Wielokulturowość wymusza też na mieszkańcach miasta przynajmniej komunikatywną znajomość języka angielskiego. Po angielsku dogadacie się zarówno w taksówce, jak i w autobusie. Błąkając się po stolicy Niemiec spotkałam też kilku Polaków, którzy w typowy (?) dla naszego narodu sposób opisali mi gdzie kupić bilet na autobus: „Od lat jeździmy po Berlinie bez biletu i nikt nas nie złapał!”. Gdybyście jednak chcieli kupić bilet, dostaniecie go u kierowcy autobusu. W metrze i miejskich pociągach bilety sprzedawane są na peronach.

3. To miasto żyje!

O ile Warszawiacy niechętnie wychodzą gdzieś w tygodniu, o tyle Berlińczycy prowadzą bogate życie towarzyskie. Nigdzie, w żadnym innym mieście nie widziałam takiej ilości kawiarni i restauracji. Jest ich tyle, że podczas mojej pierwszej wizyty w stolicy Niemiec spytałam koleżankę, czy oni w ogóle mają jakieś sklepy! Mają… Podczas drugiego pobytu w Berlinie zaczęłam je wreszcie dostrzegać w gąszczu kawiarni.

4. Miasto mostów

Myśląc „miasto mostów” najczęściej od razu dodajemy „Wenecja”. W słynnym włoskim miasteczku jest około 400 mostów, w Berlinie znajdziecie ich 979! Najstarszym z nich jest unoszący się nad kanałem Sprewy most Jungfernbrucke z 1698 roku, ale tak naprawdę mosty są wszędzie. To miast żyje nad wodą. Możecie żeglować, uprawiać inne sporty wodne lub po prostu po pracy iść na spacer nadbrzeżem. Znajdziecie na nim typowe dla Berlina kawiarnie i bary. A wraz z rozwojem wieczoru w kolejnych miejscach ludzie będą uczyć się tańczyć, a potem już po prostu świetnie się bawić!

5. Gratka dla miłośników sztuki

Niewiele osób wie, że w Berlinie jest niemal 180 muzeów, w których zgromadzono zarówno ważne dzieła, jak i eksponaty sztuki współczesnej. Gratką dla osób lubiących oglądać dzieła sztuki jest Wyspa Muzeów, na której znajdziecie m.in. Muzeum Pergamońskie, Nowe Muzeum, Stare Muzeum Narodowe. W stolicy funkcjonuje też ponad 50 teatrów i 3 opery. Ciekawym obiektem jest też muzeum dla niewidomych przedstawiające typowe dla osób niewidzących problemy. Ekspozycje bada się z pomocą dotyku.

 

Helsinki: białe miasto północy

Helsinki, spokojne miasto położone nad Zatoką Fińską niemal nie zdradzają burzliwej historii minionych wieków, podczas których często bywały wikłane w działania wojenne. W 1809 r. Finlandia stała się częścią Rosji. To w tym czasie miastu zaczęto nadawać charakter podobny do Petersburga. Jednak nie tylko klasycystyczne budynki z tego okresu decydują o tym, że Helsinki są jedną z 9 stolic kulturalnych Europy…

Prom Tallin – Helsinki

Jak dojechać do Helsinek? Najprostsza droga to oczywiście ta lotnicza. Bezpośrednie loty do Helsinek oferują linie Finnair. Czas podróży to niecałe 2 godziny. Zdecydowanie dłużej (od 3 do 5 godzin) będzie trwał lot z przesiadkami oferowany przez Lufthansę, Air Baltic czy nasz rodzimy LOT. Samoloty startują z lotnisk w największych miastach Polski: z Warszawy, Gdańska oraz Krakowa. Z lotniska do stolicy Finlandii można dojechać autobusem lub pociągiem.

I choć lot do Helsinek byłby zapewne najprostszym i najszybszym sposobem, my postanowiliśmy wybrać zdecydowanie bardziej skomplikowaną trasę. Tym bardziej, że tak prawdę mówiąc wcale ale to wcale nie planowaliśmy odwiedzać Finlandii! Po prostu podczas naszego pobytu w Tallinie znajomy opowiedział nam o fascynacji Estończyków Finlandią i powiedział, że koniecznie musimy odwiedzić Helsinki. I tak oto wsiedliśmy na prom Tallin-Helsinki, by po około 3 godzinach znaleźć się w Finlandii.

Gdybyście tak jak my zdecydowali się na rejs promem Tallin-Helsinki, pamiętajcie o wcześniejszym wykupieniu biletu. Wielu mieszkańców Tallina na co dzień pracuje w stolicy Finlandii i promy, szczególnie te poranne, są pełne ludzi.

Po dopłynięciu na miejsce będziecie musieli pokonać jeszcze kawałek drogi dzielącej Was od miasta. Najłatwiej zrobić to jednym z tramwajów lub autobusów, których pętla znajduje się w porcie. Bilet kupicie u kierowcy pojazdu.

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Pinaaa (@piiinaaaaaa)

Transport w Helsinkach

Helsinki to miasto tak małe, że transport jest właściwie zbędny. Spokojnie przemierzycie je pieszo oglądając po drodze najważniejsze zabytki. Gdybyście jednak tak jak my podróżowali z dziećmi, pomocna okaże się rozwinięta sieć komunikacji publicznej, w skład której wchodzą metro, tramwaje oraz autobusy. Jednorazowy bilet to koszt około 3 Euro, całodniowy kosztuje 9 Euro.

I choć transport w Helsinkach jest dość dobrze rozwinięty, my wybraliśmy najwygodniejszą z opcji przemieszczania się, gdy chcesz szybko zobaczyć jak najwięcej: autobus turystyczny. Dzięki niemu przemieszczasz się od jednej atrakcji do drugiej po drodze słuchając opowiadania przewodnika. By dostać się do autobusu musicie jednak najpierw dojechać względnie blisko centrum miasta.

stock.adobe.com

Helskinki: co warto zobaczyć?

To niewielkie miasteczko zamieszkałe przez niewiele ponad 620 tys. mieszkańców ma sporo do zaoferowania odwiedzającym je turystom. Co warto zobaczyć?

  • Plac Senacki pośrodku którego stoi piękna, zbudowana w XIX wieku katedra luterańska;
  • Katedra Prawosławna pw. Zaśnięcia Bogurodzicy;
  • Gmach parlamentu wybudowany w latach 1926-1931;
  • Pałac Prezydencki z 1814 roku;
  • Suomenlinna – twierdza zbudowana przez Szwedów, w której obecnie znajduje się kilka muzeów.

Helsinki z dziećmi

Powyższa lista zabytków jest oczywiście stworzona dla dorosłych. My natomiast mieliśmy jeden dzień na zwiedzenie Helsinek z dziećmi. Lista atrakcji w tym wypadku wygląda nieco inaczej. A właściwie zupełnie odbiega od powyższej… W końcu mali podróżnicy mają swoje wymagania!

Sea Life

Jedną z atrakcji stolicy Finlandii, która łączy pokolenia jest niewątpliwie Sea Life. Dostaniecie się do niego jadąc autobusem turystycznym lub transportem miejskim (autobusem lub tramwajem). Od przystanku będziecie musieli zrobić sobie jeszcze mniej więcej 1,5 kilometrowy spacer wśród pięknej zieleni. Jeśli macie wystarczająco dużo czasu możecie też zajrzeć do ogrodu botanicznego, którego mury znajdują się tuż przy pętli autobusowej.

My nagleni czasem odliczanym do odpłynięcia promu powrotnego pognaliśmy wprost do oceanarium, gdzie czekały na nas przepiękni kolorowi mieszkańcy równie malowniczych raf koralowych, groźne rekiny i zabawne koniki morskie. Na punkcie tych ostatnich zwariowała nasza córeczka, która po powrocie tropi je i z zaskakującą spostrzegawczością dostrzega je wszędzie. Mnie nieodmiennie zachwycają meduzy – uwielbiam patrzeć jak unoszą się w wodzie oświetlane różnobarwnym światłem.

Finnair Sky Wheel

Od zaledwie kilku lat na tle helsińskiego nieba zobaczycie diabelski młynFinnair Sky Wheel. Z 40 metrowej konstrukcji możecie podziwiać całe miasto. Przejażdżka będzie niesamowitą atrakcją dla dzieci, ale też powinna spodobać się dorołśym. Za bilet normalny zapłacicie 12 Euro. Po prawej stronie młyna, w drewnianym budynku, znajduje się restauracja, w której serwują naprawdę pyszne dania. Obiad zjecie patrząc na majaczącą pod waszymi stopami Zatokę Fińską.

Kauppatori czyli plac Targowy

Co tu dużo mówić, ceny w Helsinkach mogą przerazić. To chyba najdroższe z miast (może poza Moskwą?) w którym dotychczas byłam. Jeśli nie w smak Wam rozrzutność, a budżet w żaden sposób nie chce się rozciągnąć, koniecznie wybierzcie się na powstały już w XVIII w. targ Kauppatori! Wśród równiutko ustawionych straganów panuje niesamowity ład. Poza pamiątkami i rękodziełem na Placu Targowym kupicie ryby, owoce i warzywa. Skosztujecie też kotleta z renifera, za którego zapłacicie około 10 Euro. Dla porównania: za zupę w restauracji w centrum miasta zapłacicie powyżej 20 Euro, a za danie obiadowe ok. 50 Euro. Różnica jest więc odczuwalna…

Helsinki kobiecym okiem

Oczywiście można się zachwycać architekturą Helsinek. Można podziwiać ład panujący na ulicach i uprzejmość mieszkańców. Jednak moją uwagę zwróciło coś zupełnie innego: mieszkające tam Finki wyglądają po prostu obłędnie! Kochają prostotę i elegancję, ale z gracją łączą ją z wygodą. Ich codzienne stylizacje to kwintesencja tego, jak opisujemy styl skandynawski. Klasycznie, a jednak oryginalnie. Ja byłam zachwycona. A co Wy sądzicie o stylizacjach rodem z Helsinek?

Chorwacja uzależnia? Sprawdziliśmy, dlaczego tak wielu Polaków od lat jeździ tam na wakacje!

Mówiąc „Chorwacja” większość osób myśli o pięknych widokach i lazurowej wodzie. Ja pokochałam ją za zupełnie inne rzeczy. Jakie?

Czy Chorwacja uzależnia?

Do tej pory Chorwacja, inaczej niż zapewne 90% Polaków, kojarzyła mi się z jedną z najstraszliwszych wojen ostatnich dziesięcioleci. Wszystko za sprawą książki, którą czytałam lata temu. Opowieść rozpoczynała się od bombardowania, które przerwało serbskie wesele. O ile tytułu książki nie pamiętam, o tyle opisywane w niej sceny nadal mam przed oczami. Jadąc przez Chorwację czy zwiedzając Dubrownik nie potrafiłam nie myśleć o tysiącach ofiar oraz domach, które legły w gruzach w wyniku działań wojennych. Patrząc na Chorwatów nie sposób nie pamiętać, że pewnie każdy z nich znał kogoś, kto zginął, a wielu, co tu dużo mówić, ma krew na rękach. Jaki jest naród, który zaledwie dwadzieścia kilka lat temu przeżył traumę?

Zaskakujący. Zwiedzanie muzeów i kościołów z przewodnikiem w ręku nie jest moją mocną stroną. Potrafię natomiast godzinami siedzieć patrząc na ludzi i rozmawiając z każdą napotkaną osobą. Oczywiście niecałe 3 tygodnie to zbyt mało, by wydawać jakiekolwiek sądy. Można mówić o wrażeniach. Otóż młode Chorwatki są jednymi z najsympatyczniejszych dziewczyn, z jakimi rozmawiałam. Podobnie Chorwaci. Starsze pokolenie jest pełne rezerwy. Szczególnie, gdy temperament starszych Chorwatów porównuje się z mieszkańcami innych rejonów południowych. Może powodem jest niedawna wojna, a może niesamowite zmęczenie malujące się na twarzy tych ludzi wynika z czegoś zupełnie innego?

W Chorwacji jest jednak coś, co uzależnia i sprawia, że wielu moich znajomych wraca tu co roku. Piękne widoki obszarów nadmorskich? Cisza i spokój licznych rezerwatów przyrody w głębi kraju? Dla mnie na pewno również świetna kuchnia, pyszne wino i cudowna kawa, którą uwielbiam na równi z winem.

Wczasy Chorwacja

Gdzie wybrać się na wczasy w Chorwacji? Zanim zdecydujecie się na konkretne miejsce, warto przyjrzeć się bliżej mapie Chorwacji. Aż 31 067 km² powierzchni kraju obejmują wody terytorialne na Adriatyku oraz położone na nich wyspy. To one wraz z wybrzeżem są najatrakcyjniejszym dla turystów kierunkiem. Krajobraz większości kraju zdominowany jest przez łagodne i nieco bardziej strome wzgórza.

Chorwację zamieszkuje niewiele poniżej 4,5 mln ludzi, co oznacza około 74 osób/km². Dla porównania Polskę zamieszkuje ok. 123 osób/km², zaś sąsiadujące z nią Niemcy – 225 osób/km². Jadąc przez kraj zobaczymy więc rozległe połacie niezamieszkanych ziem. Sporą część z nich zajmują parki krajobrazowe, które nieodmiennie przyciągają turystów i są nie mniejszą atrakcją niż piękna linia brzegowa i chorwackie wyspy.

Planując wczasy w Chorwacji nastawiajcie się raczej na miesiące letnie. Znana z letnich upałów pogoda zimą zaskakuje nie tyle chłodem, co bardzo dużymi opadami. Na pewno nie jest to kraj, do którego powinniśmy uciekać przed mroźną polską zimą.

Chorwacja ceny

Przez wiele lat znajomi opowiadali mi o niskich cenach przyciągających ich do Chorwacji. Jakież było moje zdziwienie podczas pierwszych zakupów u naszych południowych sąsiadów! Ceny w chorwackich sklepach spożywczych są o około 20%-30% wyższe niż w Polsce. Stosunkowo drogie są moje ukochane warzywa i owoce. Nie tylko drogie, ale na wyspach też słabo dostępne i niekoniecznie ładne. Optymizmem nie napawają też ceny w chorwackich restauracjach.

Najtańszym daniem są niewątpliwie frytki i pizza (50-60 kn), która Chorwatom wychodzi naprawdę dobrze. Jeśli wybierając się do Chorwacji tak jak my nastawiacie się na jedzenie owoców morza, powinniście liczyć się z cenami rzędu 400-500 kn za kilogram. Tak, dobrze czytacie: kilogram. Chorwaci podają w restauracjach ceny według tej miary, przy czym standardowo danie waży około 30 dag. Oznacza to ni mniej ni więcej koszt na poziomie 100-150 kn za danie w restauracji. W zależności od miejsca za obiad z winem domowym dla dwóch osób płaciliśmy w okolicach 400-500 kn. Najtańsze były wizyty w pizzerii, w której za 4 osoby płaciliśmy ok. 200-250 kn.

Wyspa Korcula

To na niej spędziliśmy większość z naszego ponad dwutygodniowego pobytu. Na Korcule można dostać się promem. My wybraliśmy prom płynący ze Spiltu do Vela Luki. To nie jest najkrótsza możliwa podróż morska na wyspę, ale co tu kryć: po prostu lubię pływać statkiem. Trwający 3 godziny rejs był dla mnie czystą przyjemnością. Tym bardziej, że w drodze na wyspę poznałam przemiłego barmana, który serwował świetne chorwackie wino w niewygórowanej cenie 20 kn za kieliszek…

Co warto wiedzieć? Promy odpływają kilka razy dziennie, ale w sezonie kolejki do nich potrafią być naprawdę długie. Jeśli planujecie wjechać na prom samochodem, musicie ustawić się w kolejce nawet 2-3 godziny przed odpłynięciem statku. Pracownicy portu doskonale orientują się, ile samochodów wchodzi na prom i podpowiedzą Wam, o której popłyniecie. Jest to szczególnie ważne jeśli, podobnie jak my, planujecie podróż ostatnim rejsem danego dnia. Jeśli nie dostaniecie się na prom, musicie szybko poszukać noclegu w dość zatłoczonym Splicie.

Tuż po dotarciu na miejsce wyspa Korcula zaskoczyła nas stosunkowo wysokimi wzniesieniami i oplątanymi wokół ich zboczy serpentynami. Jazda tuż nad brzegiem niczym nie ograniczonej przepaści w pierwszym tygodniu pobytu na wyspie była dla mnie nieco przerażająca. Potem już tylko od czasu do czasu krzyczałam „Zwolnij! Tu jest 20 km/godz!”. I choć nasi znajomi twierdzą, że w Chorwacji nie ma policji na drogach, nas zatrzymały dwie urocze policjantki. Rozmowie z nimi daleko było do spotkania z policją na Łotwie, mimo to przestrzegamy: ograniczenia prędkości do 20 km/godz nie są jedynie sugestią.

Miasto Korcula

Wąskie uliczki, malutkie kościółki, wszechobecny kamień i klimatyczne restauracje – miasta Korcula trudno nie polubić. Szczególnie wtedy, gdy kochacie nocne życie. Pięknie oświetlone nocą stare miasto przyciąga turystów licznymi koncertami, przedstawieniami i dyskotekami. W ciągu dnia uliczki i niewielkie placyki między domami dają schronienie przed upałem. W jednym z takich ocienionych miejsc znajduje się kawiarnia KIWI, która serwuje pyszne lody i fantastyczny tort bezowy. Jeśli tak jak ja jesteście na diecie, pani kelnerka przygotuje Wam fantastyczną ice caffe w wersji light bez lodów i bitej śmietany. Jak się dowiedziałam sama jest na niekończącej się diecie i niestety nie jest to dieta lodowa.

stock.adobe.com

Nad brzegiem morza, tuż przy porcie, znajduje się szereg knajpek oferujących najróżniejsze rodzaje kuchni. Tu napijecie się pysznego wina i zjecie genialne owoce morza. Ciekawostką jest to, że kuchnia jest dość zróżnicowana: świetne są zarówno mięsa, jak i ryby czy sałatki. Miłośnicy słodkości w większości restauracji znajdą małe co nieco na deser. Zazwyczaj pyszne.

Zarówno na Korculi, jak i w reszcie Chorwacji obowiązkową pozycją w menu są lody. Mówiąc „Poproszę Ice caffe ale bez lodów i bitej śmietany” wprawiałam Chorwatów w osłupienie. No oczywiście nie licząc fantastycznej pani w kawiarni KIWI 😉

Chorwacja: Dubrownik

Zniszczony po niedawnej wojnie Dubrownik dość szybko otrząsnął się z gruzów. W tej chwili trudno dopatrzeć się śladów ostrzeliwań i bombardowania, w wyniku których zniszczono około 70% domów na Starym Mieście. Poważnym ciosem dla miasta było także trzęsienie ziemi z 1996 roku. Jednak patrząc na przepięknie oświetlony w nocy Dubrownik trudno uwierzyć, że jeszcze niedawno miasto przeżywało oblężenie, a z pobliskich wzgórz snajperzy strzelali do okolicznej ludności.

Dubrownik kwitnie, a jeśli chcecie spędzić w nim wieczór nie zapomnijcie wziąć odpowiednich ubrań. Niestety zanim wybrałam się do tego miasta nikt mi nie powiedział, że sięgająca ziemi suknia wieczorowa absolutnie nie będzie na wyrost. Dubrownik nocą przypomina nieco Weronę, ale w wersji znacznie bardziej exclusive. Ekskluzywne są również ceny. Jeśli planujecie zjeść obiad w jednej z licznych restauracji powinniście liczyć się z wydatkiem rzędu 150 kn za przystawkę i około 200-300 kn za danie główne. Oczywiście w każdym miejscu na świecie znajdziemy droższe restauracje. Chorwacja ma jednak to do siebie, że oprócz pizzerii trudno tu znaleźć lokale serwujące tańsze dania.

Chcąc zjeść za mniej musimy gotować sami lub stołować się w znacznym oddaleniu od największych i najbardziej znanych miast. Podobnie jest z noclegami. W samym Dubrowniku trudno Wam będzie znaleźć pokój dwuosobowy za mniej niż 100 Euro/dobę. Wystarczy jednak odjechać 10-15 minut od miasta, by nocleg był o połowę taniej.

Na zwiedzenie Dubrownika wystarczą Wam dwa dni. I, jak przeczytałam w jednym z przewodników, nikt nie powiedział, że musicie to robić w samo południe. Nagrzewające się mury kamiennego miasta chronią je przed jakimkolwiek podmuchem wiatru. Powietrze stoi. W środku sezonu zaopatrzcie się więc w wygodne obuwie, przewiewne ubranie i kilka małych butelek wody. Idąc będziecie mogli powoli wyrzucać kolejne puste butelki pozbywając się ciężaru. I nie wyruszajcie w miasto wcześniej niż o 16:00-17:00. To nie jest wielkie miasto. Jeśli nie planujecie wejść do każdego kościoła i muzeum, kilka godzin na pewno Wam wystarczy.

Obowiązkową pozycją na Waszej „to do list” powinien być mur okalający miasto. Niby 2 km długości to niewiele, jednak na pokonanie licznych schodków i baszt potrzebujecie około 2 godzin. Z muru zobaczycie kolejkę, która wjeżdża na pobliskie wzgórze. Z wysokości zobaczycie rozpościerające się u Waszych stóp miasto, które najbardziej niesamowite wrażenie robi wieczorem. W sierpniu zmrok zapada już około 20:00, więc na ten fantastyczny widok wcale nie musicie długo czekać. Na mur można wejść do godziny 19:00. Kolejka linowa w Dubrowniku jeździ zdecydowanie dłużej. Cennik obu atrakcji jest taki sam: bilet dla osoby dorosłej kosztuje 150 kn. Czy warto? Cóż, na mur wchodzi się raz w życiu…

 

Hotel&Spa Bachledówka: najpiękniej położony hotel w Polsce?

Dawno temu, gdy byłam jeszcze nastolatką, kilka razy do roku wyjeżdżałam do Czerwiennego. To miejscowość położona tuż przy Zębie, w okolicach Zakopanego. Tuż po dotarciu na miejsce zawsze biegłam na Bachledówkę. Z góry rozpościerał się widok zapierający dech w piersiach! W tym roku odkryłam, że tam, gdzie niegdyś z koleżanką chodziłyśmy oglądać wschody słońca, powstał Hotel&Spa Bachledówka! Sami rozumiecie, że MUSIAŁAM tam pojechać…

Hotel&Spa Bachledówka

Każdy z nas ma miejsca z dzieciństwa, do których uwielbia wracać. W których poznał przyjaciół, zakochał się, spędzał wakacje czy ferie. Dla mnie jednym z takich miejsc jest Bachledówka. Ostatni raz byłam tam 16 lat temu! W tym roku gnana ciekawością wybrałam się do Czerwiennego wraz z grupą znajomych. Nie mogłabym nocować w innym miejscu niż Hotel&Spa Bachledówka! Z okien tego trzygwiazdkowego hotelu można podziwiać panoramę polskich oraz słowackich Tatr, a z okien umieszczonych po przeciwnej, północnej strony Gorce z Turbaczem.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Hotel Bachledówka (@hotelbachledowka)

Przyznam, że zastanawiało mnie, jakim cudem na górze, na której wszystkie działki należały do Górali powstał hotel. Jak powiedzieli mi miejscowi, to właśnie okoliczni Górale skrzyknęli się i wspólnie zainwestowali w to miejsce. Być może dzięki temu w Hotelu Bachledówka tak fantastycznie odczuwa się klimat Tatr. Wrażenie potęguje tradycyjna kuchnia regionalna serwowana w restauracji oraz góralska muzyka na żywo.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Hotel Bachledówka (@hotelbachledowka)

Pokoje i okolica

Hotel Bachledówka oferuje swoim gościom zakwaterowanie w klimatyzowanych, komfortowych pokojach z bezpłatnym bezprzewodowym dostępem do Internetu. Nocleg w Czerwiennym to świetna baza wypadowa dla narciarzy. Najbliższy wyciąg znajduje się zaledwie 2 km od hotelu, a karnety na niego kupicie ze zniżką w recepcji. Kolejne, trochę trudniejsze wyciągi znajdziecie w oddalonym o ok. 5 km Zębie i w minimalnie dalej położonym Poroninie. Blisko jest też Białka Tatrzańska. Ci z Was, którzy nie jeżdżą na nartach, z łatwością dostaną się na okoliczne szlaki lub wybiorą się na wycieczkę do Zakopanego.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Pinaaa (@piiinaaaaaa)

Hotel Bachledówka: spa

Niewątpliwą zaletą Hotelu Bachledówka są masaże wykonywane przez wykwalifikowanego rehabilitanta. Przyniosą ulgę mięśniom zmęczonym po chodzeniu górskimi dróżkami lub jeździe na nartach. Koniecznie wypróbujcie też masaż limfatyczny: pobudza krążenie limfy i jednocześnie przyspiesza proces oczyszczania się organizmu. Genialny, jeśli walczycie z cellulitem. A jeśli czujecie niedosyt po aktywnym dniu na stoku, możecie wybrać się na basen. Długość 12 m jest wystarczająca dla osób, które chciałyby choć trochę popływać.

Sprawdź: Gdzie na Mazury z dziećmi?

 

Tallin: pokażę Wam miasto, jakiego nie znają przewodniki

Każdy z nas ma takie miejsce z dzieciństwa, do którego wraca we wspomnieniach. Dla jednych jest to dom na wsi, dla innych miejscowość nad morzem. Dla mnie jednym z takich miejsc jest Tallin. Dość egzotyczny cel podróży jak na późne lata komunizmu, na które przypadało moje dzieciństwo.

Tallin i sama Estonia to wyjątkowe miejsce położone na styku kultur rosyjskiej i fińskiej. I choć językowo i pod względem aspiracji bliżej im do Finlandii, nie sposób zapomnieć, że przez lata w Estonii obowiązkowym językiem był rosyjski. I to właśnie tego języka jako pierwszego uczyłam się w dzieciństwie. Co zabawne zapadł mi w pamięć na tyle, że zawsze był dla mnie zupełnie naturalny, a fakt, że zdałam maturę z rosyjskiego naprawdę ciężko byłoby tłumaczyć tym, że uczyłam się tego języka w liceum.

Teraz, gdy po latach odwiedzam Tallinn rzadko udaje mi się usłyszeć rosyjski, za to otaczają mnie ludzie mówiący niepodobnym do żadnego ze znanych mi języków estońskim. Posługuje się nim niewiele ponad 1 milion ludzi na świecie, a pisanie w tym języku stało się powszechne dopiero od XIX wieku.

Tallin i Estonia

Zanim powiemy sobie cokolwiek o Tallinie, warto wspomnieć co nieco o stosunkowo młodym kraju jakim jest Estonia. Jej teren podlegał przez stulecia wpływom duńskim, rosyjskim, a także polskim. Nie wszyscy pamiętają, że w 1600 roku Zygmunt III Waza ogłosił wcielenie tych terenów w granicę Rzeczypospolitej. Dopiero w 1920 roku Estonia zwycięża w wojnie o niepodległość prowadzonej z Rosją i Niemcami. Radość z powstania państwa nie trwa długo, bo wkrótce Estończycy znajdą się pod wpływem ZSRR. Dlaczego to takie ważne? O tym na każdym kroku przekonamy się będąc w Tallinie.

Tallin: mapa

Tallinn (w polskiej pisowni Tallin) do 1918 roku na mapie pojawiał się pod nazwą Rewel. Zlokalizowana na północy kraju stolica Estonii zajmuje 7 miejsce na liście najbardziej inteligentnych miast świata. Na próżno tu jednak szukać typowych dla tego typu miejsc wieżowców, wysokiej zabudowy i wszechobecnych reklam.
Tallin na mapie i z powietrza wygląda jak miasto położone w lesie. To absolutnie wyjątkowe miejsce z tradycyjnymi drewnianymi domkami rozsianymi pośród drzew. Nowopowstające budynki idealnie komponują się z tradycyjną zabudową największego miasta Estonii. W Tallinie można znaleźć jedynie nieliczne bloki skupione w południowej części miasta. Jak to możliwe?

Stolicę Estonii zamieszkuje jedynie 440 tys. Mieszkańców. To ogromna zaleta, gdy chodzi o rozmieszczenie ludności, ale też wielki problem. Przy tak nielicznej populacji w kraju i jego stolicy produkcja i dystrybucja czegokolwiek staje się niesamowicie problematyczna.
Jeśli uwielbiacie tak jak my przywozić z różnych miejsc produkty spożywcze, w Tallinie zwróćcie uwagę na produkowanie w kraju likiery, czekolady, marcepan oraz… lody. Nasze dzieci je uwielbiały, bo choć niewiele jest tu popularnych np. we Włoszech ręcznie robionych lodów, te sklepowe są naprawdę smaczne.

Tallin pogoda

Pogoda w Tallinie może zaskoczyć Was opadami i dość niskimi temperaturami. Średnia roczna temperatura wynosi 5,3 stopnia C. Chcąc trafić na najładniejszą pogodę, do Tallina warto wybrać się na przełomie czerwca i lipca. W tych miesiącach słupki rtęci pokazują nawet ok 25 stopni. Do ciepłych miesięcy zalicza się również sierpień, jednak ten miesiąc najbardziej ze wszystkich w roku obfituje w deszcze.

Muszę przyznać, że podczas każdego z moich pobytów w stolicy Estonii, pogoda w Tallinie mnie rozpieszczała. Było na tyle ciepło i słonecznie, że można było się nie tylko opalać, ale też kąpać w morzu.

Co warto wiedzieć? Choć latem w Tallinnie występują białe noce, już około 21:00 zaczyna się robić chłodniej. Dlatego warto wrzucić do walizki zarówno ciepłe rzeczy na wieczór, jak i letnie na dzień.

Mówiąc o pogodzie i białych nocach w Tallinie, nie sposób nie wspomnieć o słońcu. Znajduje się znacznie wyżej nad horyzontem niż w Polsce i jego promienie padają w zupełnie odmienny sposób. Mnie ta gra światła nieodmiennie zachwyca. Jestem ciekawa czy Was także…

W jakim języku porozmawiasz w Tallinie?

Językiem urzędowym od kilkudziesięciu lat jest Estoński, ale… I tu musimy wrócić do opisywanej wyżej bogatej historii państwa. W czasach ZSRR decyzją Stalina wielu Rosjan zostało przesiedlonych m.in. do Tallina. Część z nich po upadku komunizmu wróciła do Rosji, ale część pozostała w Estonii. Trudno im się dziwić! Niektórzy z nich urodzili się w Tallinie i z Rosją łączył ich jedynie język. Według statystyk w2015 r. w Tallinie mieszkało 53% Estończyków, zaś 38% mieszkańców stanowili Rosjanie. Pozostałe mniejszości to głównie inni mieszkańcy dawnego ZSRR.

Nie da się ukryć, że Estończycy nie pałają sympatią do dawnych pobratymców, co pokazują im jak tylko mogą. Około 17% Rosjan w Estonii nie ma żadnego obywatelstwa, ale co ciekawe konstytucja państwa chroni ich prawa. Niemniej mieszkańcy Tallina z upodobaniem używają jedynie języka estońskiego demonstracyjnie pokazując, że nie rozumieją rosyjskiego. Z kolei Rosjanie, z którymi rozmawiałam na pytanie dlaczego od 1991 roku nie nauczyli się estońskiego odpowiadają, że nie ma takiej potrzeby. Niby wszystko gra, ale gdy wnikamy głębiej okazuje się, że jednak nie do końca. Bo gdy Rosjanka po 12 klasach rosyjskiej szkoły idzie na Uniwersytet w Tallinie musi się liczyć z poważnymi problemami językowymi i, jak wynika z opowieści, poczuciem wyobcowania.

Tallin ceny

Przyznam się szczerze, że jadąc do Tallina założyłam, że ceny nie będą odbiegały od tych w Polsce albo będą zdecydowanie niższe. Biorąc pod uwagę bliskość krajów skandynawskich naprawdę trudno racjonalnie wytłumaczyć mój optymizm. Ceny artykułów spożywczych w Tallinie są o ok. 30% wyższe niż w naszym kraju. Zdecydowanie drożej jest natomiast w restauracjach. Za obiad dla czteroosobowej rodziny w restauracji trzeba zapłacić od 40 do 100 Euro. Najdroższe będą oczywiście restauracje na Starówce w Tallinie czy położone przy hotelach. Najtaniej zjedliśmy w barze na osiedlu mieszkalnym, do którego raczej nie docierają turyści.

Tallin dla dzieci

W odróżnieniu od niektórych europejskich miast Tallin jest idealny dla dzieci. Wszechobecne place zabaw czy miejsca dla najmłodszych wydzielone w restauracjach to jedno. Liczne atrakcje dla dzieci w Tallinie to zupełnie odmienna rzecz. Będąc w stolicy Estonii warto zahaczyć o park wodny w podtalińskim Viimsi oraz zajrzeć nad jeden z dwóch wodospadów położonych w okolicy Tallina. Dla naszych dzieciaków ogromną atrakcją okazała się wieża telewizyjna oraz przepiękna starówka, na której doszukiwaliśmy się podobieństwa budynków do znanych z bajek miejsc. Mieszkający w stolicy Estonii znajomi przekonali nas też do podróży promem na trasie Tallin-Helsinki. Dla dzieciaków to była ogromna frajda!

Co zobaczyć w Tallinie?

Jeśli miałabym zakreślić obowiązkowe punkty na mapie Tallina, byłaby to wieża telewizyjna, starówka oraz najpopularniejsza plaża Pirita, którą pamiętam jeszcze z dzieciństwa.

Teletorn Tallin

Wybudowana w 1980 roku wieża telewizyjna o wysokości 314 m nadal pozostaje najwyższym obiektem w Tallinie. Na wysokości 170 m znajduje się taras widokowy, z którego można podziwiać piękny zalesiony obszar miasta. Amatorzy mocnych wrażeń mają możliwość wyjścia poza obręb tarasy z zabezpieczeniem liną. Z moim lękiem wysokości nie skusiłam się na tego typu atrakcję.

Wieża telewizyjna jest atrakcją zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. My zachwycaliśmy się widokiem pełnego zieleni Tallinna, dzieci wykorzystywały multimedialne przewodniki i przez okienka w podłodze sprawdzały, jak wygląda świat z lotu ptaka.

Z wieżą telewizyją w Tallinie łączy się jeszcze jedna historia: w 1991 roku podczas przwrotu w Estonii do wieży wdarli się Estończycy, którzy opanowali tamtejsze studio telewizyjne. Wieżę otoczyły wozy opancerzone. Mój ojciec wraz z innymi Estończykami udał się do dzielnicy Pirita, ale niestety mama zawróciła go na… obiad. Gdy wrócił pod wieżą nie było już nikogo. I tak od 27 lat ojciec obwinia mamę o to, że przez nią stracił szansę uczestniczenia w przewrocie. I to z powodu obiadu!

Przy wyjściu z wieży telewizyjnej ulokowano muzeum PRLu. Znajdziecie w nim typowy dla lat 80. bar, sprzęty, zabawki, a nawet całe mieszkanie!

Tallin: Stare miasto

Nie wiecie co warto zobaczyć w Tallinie? Kolejny punkt na mapie Tallina to Starówka. Wpisane na listę zabytków UNESCO Stare Miasto nie ucierpiało podczas wojennych zawieruch. Wąskie uliczki ciasno zabudowano pięknymi kamienicami. Miejscowi mówią, że miasto jest kulawe, bo stoi na krótkiej i długiej nodze. Miejsce w którym łączą się te ulice jest popularnym miejscem spotkań i, jak żartują mieszkańcy, lubią umawiać się „między nogami”.

Stare miasto jest pełne urokliwych, wąskich uliczek. By przejść większość z nich potrzebujecie naprawdę sporo czasu!

Plaża Pirita

Plaża w dzielnicy Pirita jest najbardziej zatłoczoną, ale też najbardziej znaną w Tallinie. Idealnie miejsce dla amatorów sportów wodnych i dla… dzieci. Woda nawet 100 m od brzegu jest bardzo płytka dzięki czemu maluchy mogą spokojnie pluskać się na dość rozległej przestrzeni.

Okolice wodospadu znajdującego się rzut beretem od Tallinna zapierają dech w piersiach!

Wodospady w pobliżu Tallinna

Wystarczy odjechać około 40 minut od miasta, by znaleźć się w urokliwej okolicy, w której płynie niezbyt głęboka rzeka gwałtownie urywająca swój bieg na stromych skałach. W tym miejscu zobaczycie malownicze wodospady, pod które ostrożnie, by się nie poślizgnąć można wejść.

 

Jurmala, Łotwa

„Jadąc przez Łotwę uważajcie na policję” – ostrzegał wujek od lat mieszkający w Estonii – „Policjanci mierzą prędkość jadąc z naprzeciwka i raczej się z nimi nie dogadacie. A! I weź paszporty. Nie dowody, tylko paszporty.”

Jurmala, Łotwa

Przyznaję: z wujkiem rozmawiałam w biegu, w samochodzie. Gdzieś pomiędzy ostatnimi rozmowami z kimś z pracy, a kupowaniem rzeczy niezbędnych w podróży. Jego wywód wydał mi się trochę niedorzeczny. Jesteśmy w UE, więc po co paszporty na Łotwie? A strach przed policją nieco na wyrost. Do czasu…

Policjant był na motorze i zjawił się zupełnie niespodziewanie zawracając z przeciwległego pasa. Niespodziewanie tym bardziej, że byliśmy przekonani, że obowiązuje ograniczenie prędkości do 90 km/godzinę. Szczerze mówiąc nawet nie ruszyłam się z samochodu do momentu, gdy nie usłyszałam jak policjant mojemu nie mówiącemu ani słowa po rosyjsku mężowi tłumaczy, że właśnie zabiera mu prawo jazdy na rok i wystawia mandat na 800 Euro.

W mgnieniu oka przypomniałam sobie rosyjski na tyle, by opowiedzieć o tym, że nauczyłam się języka od cioci Rosjanki i jako dziecko nie raz jeździłam na wschód. Nawet nie wiedziałam, że nadal tak dobrze mówię po rosyjsku… Jednak, jeśli Wy nie czujecie się zbyt mocni używając języka naszych wschodnich sąsiadów, nie przekraczajcie prędkości na Łotwie. I w przeciwieństwie do nas: baczniej zwracajcie uwagę na znaki drogowe.

Ale wróćmy do Jurmali, która na naszej drodze pojawiła się nieco przypadkowo, a jest fajnym miejscem wartym odwiedzenia. My byliśmy w tym uroczym nadmorskim kurorcie z dziećmi, jednak obiecaliśmy sobie, że wrócimy tam kiedyś sami i spędzimy romantyczny weekend w jednym z najbardziej znanych uzdrowisk na Łotwie.

 

Jurmala z dziećmi: atrakcje

Wybierając się do Jurmali z dziećmi na pewno nie będziecie się nudzić. Atrakcją jest nie tylko piękna plaża i nadmorski deptak, ale również ogromny park z placami zabaw, drewnianą wieżą widokową i parkiem linowym dla starszych brzdąców. Nasze dzieciaki spędziły w nim dobre kilka godzin i wciąż nie chciały wychodzić.

 

Jurmala
W Jurmali nie brakuje zieleni. Kurort tonie w drzewach i lasach, a w centralnym puncie miasteczka zlokalizowany jest spory park z licznymi atrakcjami dla dzieci

 

Na wjeździe do miasteczka znajduje się czynny niezależnie od pogody Livu Akvaparks. My wprawdzie mieliśmy już dosyć wspinania się na kolejne zjeżdżalnie po dniu spędzonym w wielkim aquaparku w Talinnie , ale być może następnym razem zdecydujemy się na odwiedzenia tego miejsca.

Dla naszych dzieci wyjątkową atrakcją Jurmali okazała się też niesamowita architektura tego znanego od początków XIX wieku uzdrowiska. Położona 25 kilometrów od Rygi Jurmala ma piękną zabudowę. Drewniane domy w secesyjnym stylu zdaniem mojej córki przypominały pałace księżniczek. Wycieczkę po mieście robiliśmy sobie kilka razy i zawsze maluchy chodziły z otwartymi z zachwytu buziami pokazując sobie kolejne pałacyki.

źródło: Wikipedia

Jurmala: ceny, noclegi, restauracje

Pierwszy hotel w Jurmale powstał w 1834 roku. W okresie ZSRR kurort odwiedzali Chruszczow i Breżniew. Nawet obecnie uzdrowisko jest chętnie odwiedzane przez Rosjan, którzy dla swoich rodzin wynajmują całe wille. Zarówno dla nas, jak i dla właściciela około 700 metrowego domu szokiem był fakt, że na miesiąc wynajęła go rosyjska rodzina z rocznym dzieckiem, opiekunką i pomocą domową. Po co im taka powierzchnia? Cóż, najwyraźniej standardy obowiązujące w Jurmale są nieco inne niż nasze. Ceny? Odpowiednio wysokie.

Nie oznacza to jednak, że nie da się znaleźć czegoś tańszego. To wydaje się abstrakcyjne, ale koszt wynajęcia pokoju w hotelu w Jurmale niejednokrotnie sięga kilku tysięcy złotych. Alternatywą są pokoje wynajmowane w domach mieszkańców uzdrowiska. Przy okazji będziecie mogli porozmawiać z miejscowymi i skorzystać z kuchni, co podczas wyjazdu z dziećmi jest niemal bezcenne. Przynajmniej z naszymi wiecznie głodnymi dziećmi, które zdecydowanie łatwiej ubrać niż wyżywić (co zresztą niewątpliwie mają po mamie).

Jeśli planujecie żywić się na mieście, musicie liczyć się z cenami podobnymi do tych, jakie są np. w Finlandii. Drogo. Tańsze alternatywy polecili nam rodowici mieszkańcy Jurmali. W miasteczku znajdziecie małe lokale ze szwedzkim stołem prowadzone przez łotyszki. My stołowaliśmy się w barze Trio, w którym za dwudaniowy obiad dla czterech osób płaciliśmy około 20 Euro. Jednak to nie cena była najważniejsza, a fakt, że nasze maluchy dostawały normalny domowy obiad.

A dlaczego następnym razem do Jurmali pojedziemy sami?

Z dzieciakami było super, jednak są takie miejsca, do których w Jurmali warto wybrać się z partnerem bez dzieci. Liczne koncerty i wydarzenia kulturalne z niesamowitą oprawą aż proszą się o włożenie sukni wieczorowej i co najmniej garnituru, jeśli nie fraka.

W lipcu w Jurmale organizowany jest też festiwal muzyki popularnej Nowa Fala. Zobaczycie na nim wykonawców z byłego bloku ZSRR, jak również z innych części świata. Jednak, jak mawia mój tata, to język rosyjski obok francuskiego najpiękniej brzmi w wierszach i piosenkach. Ja powiedziałabym, że rosyjski w ustach rodowitych Rosjan brzmi absolutnie najpiękniej ze wszystkich języków i na tyle melodyjnie, że nie trzeba nawet muzyki…

Grecja: ciekawe miejsca, które warto zobaczyć

Grecja od wielu lat widnieje na samym szczycie najpopularniejszych podróżniczych destynacji. Uwielbiamy to miejsce za piękną pogodę, cudowne widoki, różnorodność, smaczną kuchnię oraz za ciepłe morze i spory wybór plaż. Jeśli więc właśnie zastanawiasz się, gdzie wybrać się na wakacje lub urlop, to Grecja może okazać się idealnym wyborem. Wpisując w wyszukiwarkę hasło „Grecja ciekawe miejsca” znajdziesz naprawdę wiele propozycji wyjazdów, które mogą ci się się spodobać. My zaś wybraliśmy kilka tych najbardziej godnych polecenia oraz przygotowaliśmy kilka praktycznych porad i wskazówek. Zobacz!

Wczasy w Grecji: ciekawe miejsca

Jak zaplanować idealny wyjazd do Grecji? Przede wszystkim zastanów się, na czym ci najbardziej zależy podczas podróży: czy chcesz tylko odpocząć na plaży, czy wolisz połączyć relaks ze zwiedzaniem albo może jesteś bardziej nastawiony/a na odkrywanie greckich przysmaków? Jeśli już zdecydowałeś/zdecydowałaś, to możesz przystąpić do przeglądania ofert biur podróży. Oczywiście możesz wszystko zorganizować na własną rękę, ale w przypadku Grecji kompletnie się to nie opłaca. Biura podróży posiadają naprawdę ciekawe oferty i prześcigają się w ich atrakcyjności i cenach. Wyjazd zawsze warto zaplanować na kilka miesięcy przed. Jednak czasem warto zaryzykować i skorzystać z ofert last minute. To opcja dla tych z was, którym nie zależy na konkretnej wyspie czy miejscowości. Można wtedy upolować naprawdę godne uwagi oferty – np. all inclusive w świetnym hotelu za 1400 zł! Kiedy szukać? Moja wskazówka to: sprawdzać oferty w wyszukiwarkach we wtorki rano i w piątki. Zazwyczaj wtedy biura podróży dodają ciekawe promocje i zniżki.

Pogoda Grecja

Jeśli planujesz wyjechać do Grecji zimą, to nie zastaniesz tam zbyt wysokiej temperatury. Waha się ona między 15 a 20 stopniami, a woda jest niestety zimna. Jednak taka wyprawa ma swoje zalety. Greckie Boże Narodzenie czy sylwester to naprawdę godne polecenia wydarzenia. Kolorowe światła odbiające się w tafli wody, pyszne jedzenie i jeśli posiadasz zakwaterowanie w dobrym hotelu, to możesz skorzystać z hotelowego basenu z podgrzewaną wodą. Kiedy najlepiej wybrać się do Grecji? Jeżeli nie przepadasz za upałami, które w lecie sięgają tam nawet do 40 stopni, to wybierz się do Grecji po lub przed sezonem, czyli kwiecień, maj lub wrzesień i październik – mniej ludzi, taniej i nie aż tak gorąco!

Hotele Grecja

Hotele w Grecji prześcigają się w swoich ofertach, wyglądzie i usługach. W atrakcyjnych cenach możesz znaleźć hotele, które mają niemal wszystko – basen, śniadania, bary i hotelowych animatorów. Jeżeli jednak dysponujesz mniejszym budżetem, to tutaj również nie masz, co się martwić. Tańsze hotele w Grecji zazwyczaj proponują nam pokoje typu studio – czyli wyposażone w salonik, kuchnię, łazienkę i sypialnię. Oprócz tego większość posiada też zewnętrzny basen. W takim hotelu masz swobodę, prywatność i stety lub niestety musisz wszystko załatwiać na własną rękę. Podczas wyboru hotelu w biurze podróży koniecznie sprawdź lokalizację!

Grecja ciekawe miejsca

Grecja wyspy

Najpopularniejszym wyborem dla osób szukających relaksu w Grecji są wyspy. Każda z nich jest nieco inna i oferuje inne atrakcje. Oto kilka najciekawszych:

  • Kreta – największa wyspa grecka. Oferuje nam zarówno może, jak i góry. Idealny wybór dla miłośników aktywnych wakacji. Znajdziemy tutaj przepiękne widoki, laguny, niezbyt zatłoczone plaże (kamieniste i piaszczyste), tanie i dobre restauracje, zabytki oraz energiczne życie nocne. Warto zwiedzić takie miejsca jak Balos, plażę Elafonissi, miasto Chania, Rethymno, Heraklion, wąwóz Samaria i wiele innych atrakcji. Niezapomniane widoki i cudowni ludzie! Podano wiele biur podróży oferuje na Krecie ciekawe wycieczki w tym rejs na Santorini. Wskazówka: jeśli chcesz znajdować się w miejscu, gdzie łatwo wszystko zwiedzić, to wybierz hotel blisko Chanii lub miasta Rethymno.

  • Rodos – raj dla plażowiczów oraz miłośników zabytków. Rodos to centrum historyczne Grecji. Zobaczysz tutaj świątynie Apollo, średniowieczne miasto, historyczne ruiny. Z Rodos możesz się też wybrać na wycieczkę do Turcji.

  • Zakynthos – wybór idealny dla fanów pięknej przyrody. Wyspa ta stałą się najpopularniejszym wyborem roku 2017! Przyciąga turystów błękitną wodą, białym piaskiem, zieloną przyrodą oraz smacznym jedzeniem. Warto zwiedzić tutaj popularną zatokę wraku. Może będziesz mieć też szansę zobaczyć żółwie? Na Zakynthos jest ich wiele!

  • Santorini – najpiękniejsza ale też i najdroższa grecka wyspa. Jedna przynajmniej raz w życiu warto się tam wybrać. Jeśli nie na tydzień, to chociaż ze zorganizowaną wycieczką. Santorini zachwyca architekturą, uroczymi uliczkami, przepięknymi zachodami słońca i wybornym winem. Niezapomniana przygoda!

  • Mykonos – druga według popularności wyspa roku 2017! To miejsce dla tych, którzy chcą poznać prawdziwą Grecję – typa grecka zabudowa pełna białych domków i małych uliczek, cudowne plaże i możliwość uprawiania sportów wodnych. Każdy znajdzie tutaj coś idealnego dla siebie.

Grecja kontynentalna: ciekawe miejsca

Jednak Grecja to nie tylko wyspy. Kontynentalna część kraju jest równie piękna. Jeśli nie lubisz tłumów, to zdecyduj się właśnie na tę opcję. Warto wybrać się tutaj do Chalkidiki albo Peloponez, gdzie znajdziesz cudowne, rajskie zatoki plaże, zabytkowe miejsca, przyciągającą uwagę architekturę i raj dla fanów zakupów. Naprawdę warto! A może Grecja Ateny? Stolica kraju również ma wiele do zaoferowania, gdyż jest centrum historii, sztuki i filozofii. Jednak brak tutaj spektakularnych plaż. Wybór należy do ciebie!

Grecja – wskazówki i rady

Jeśli już masz wybraną wycieczkę, to spójrz jeszcze na kilka wskazówek, które ułatwią ci podróż:

  • wycieczki Grecja – biura podróży oferują nam wiele lokalnych wycieczek, które jednak są dosyć drogie. Jeśli chcesz udać się na wycieczkę, to lepiej wykupić jakaś z lokalnych biur podróży. Są tańsze i oferują więcej atrakcji. Lokalne biura znajdziesz niemal na każdej ulicy.
  • wypożyczanie samochodu – polskie biura również oferują wypożyczanie samochodów. Niestety zazwyczaj wyszukują najdroższe opcje. Samochody, skutery i rowery również możesz taniej wypożyczyć w lokalnych biurach.
  • leżak na plażach – leżaki i parasole na plażach są płatne zazwyczaj około 5 euro za dwie osoby. Najlepiej jest wybrać opcję, w której leżak dostajesz za zamówienie picia czy jedzenia. Masz wtedy dwa w jednym.
  • tawerny – koniecznie udaj się do lokalnych tawern, aby wypróbować greckich przysmaków. W tawernie warto wybrać danie dnia, które zazwyczaj jest najsmaczniejsze. W cenie za darmo dostajemy zazwyczaj też i deser oraz kieliszek raki.

Znasz już odpowiedź na pytanie „Grecja ciekawe miejsca”. Czy masz już wybraną wycieczkę?