Nareszcie mobilni!

Odebraliśmy nasz nowy  samochód! Po bodajże dwóch miesiącach siedzenia w domu czuję się jak wypuszczona z klatki. Rozpoczęliśmy z Maleństwem podbój miasta 🙂

Całe szczęście, że odkąd Maleństwo ma nowy fotelik samochodowy nie ma nic przeciwko jeździe autem… Nawet gdy ma już dosyć pośpiewamy, powygłupiamy się, porobimy „tany-tany” i dajemy radę!

Dziś wybraliśmy się na wesołe miasteczko. Ludzie i obsługa trochę dziwnie na nas patrzyli, bo Maleństwo zdecydowanie było najmłodszym gościem. Nie chcieli nas nawet wpuścić na kolejkę dla dzieci, bo podobno dorosły nie może wejść z dzieckiem, a samo dziecko jest za małe! No ale od czego ma się mamę i ciocię? Mały był zachwycony kolejką!

Najbardziej jednak chciał iść na… diabelski młyn! Moje dziecko nie boi się chyba niczego! Karuzela kręciła się naprawdę szybko i wydawała z siebie rytmiczne bardzo głośne dźwięki, a Maleństwo chciało właśnie na nią! Zdrowy rozsądek jednak zwyciężył i nie poszło…

Potem poszliśmy oglądać rybki do sklepu akwarystycznego. Wczoraj w zoologicznym Mały był wniebowzięty na widok rybek! I szczurów… Resztę zwierzątek zbył milczeniem. Ciekawe co zrobi, jak zobaczy słonia? Już się nie mogę doczekać wizyty w zoo… Jej! Jak fajnie jest patrzeć na świat oczyma dziecka i widzieć na nowo jaki jest fascynujący!

Pomyśleć, że gdy byłam w ciąży, niektórzy ze współczuciem kiwali głowami i mówili, że moje szczęśliwe życie teraz to dopiero legnie w gruzach! A ja nigdy nie byłam bardziej szczęśliwa niż teraz!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *