Nie piszę, bo prasuję

W ciągu dwóch dni wyprasowałam sześć pełnych pralek rzeczy Maleństwa i dwie naszych… Dlatego nie pisałam, nie jadłam, mało spałam, w każdej wolnej chwili prasowałam…
Pewnie się zastanawiacie skąd takie nawarstwienie? W sobotę pojechałam do znajomych, którzy mają niewiele starsze dziecko od mojego, a że nie planują kolejnego postanowili oddać mi wszystkie za małe ubranka. Było tego cztery wielkie kartony (i jak się okazało nie wzięłam wszystkiego)! Nie wiem jak wy, ale ja nie mam nic przeciwko używanym ubrankom. Szczególnie jeśli pochodzą od znajomych. No i nie ukrywajmy: jeżeli dziecko ma taką ilość ubranek w jednym rozmiarze, to przypuszczam, że niektóre założyło po jednym razie. Mam wrażenie, że część z tych rzeczy w ogóle nie była noszona. Tak przynajmniej wygląda. A większość jest naprawdę śliczna…
Do tego dzień później przyjechali Teściowie i przywieźli Małemu torbę ubrań… Gdy to zobaczyliśmy, dostaliśmy z Mężem ataku śmiechu, bo nasz salon i łazienka i tak były już doszczętnie zawalone ciuszkami Maleństwa. Ale trzeba przyznać, że ubranka od teściów też były śliczne. Najfajniejsza jest taka biała elegancka koszula jak do garnituru. Obiecałam, że Mały założy ją w dniu, kiedy skończy roczek.
Szkoda tylko, że kilka dni wcześniej załamana tym, że Mały znowu wyrósł z ubranek zamówiłam mu przez internet dwie bluzy i dwie pary spodni. Są naprawdę super, ale teraz mam poczucie bezsensownie wydanych dwustu złotych. Boszzz… Kiedy ja go ubiorę w te wszystkie ciuszki? Nie zdążę zanim wyrośnie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *