Nasze pierwsze wakacje

No i się udało… Jesteśmy nad morzem! Na szczęście droga była zupełnie pusta, bo jest przed sezonem, a Maleństwo przespało znaczną część podróży.  Strasznie się bałam takiej długiej jazdy! W końcu jechaliśmy „tylko” 4 godziny a Małemu wystarczył jeden postój.

Wybraliśmy ośrodek, w którym zapewniono nam łóżeczko turystyczne, podgrzewacz do butelek i przewijak. Dzięki temu nie musiałam jechać ciężarówką. Pierwszy raz w życiu moje rzeczy zajęły mniej niż połowę walizki. Rzeczy Maleństwa natomiast z trudem upchnęłam do jednej walizki plus kilka większych pakunków, jak pieluchy, namiot na plażę, pieluchy do kąpieli w basenie itd.

Właśnie… basen! Na terenie ośrodka miał być basen z podgrzewaną wodą… Basen owszem jest, ale wody w nim brak, co stanowi znaczne utrudnienie. Trudno… Poszliśmy nad morze. Jaka jest temperatura Bałtyku każdy wie, a mnie nie wiedzieć czemu zawsze zadziwia to, że jest aż tak zimny! A jeszcze bardziej to, że ktoś się w nim kąpie!

Na plaży pustki. W barze Pan mówi, że jesteśmy dziś pierwszymi gośćmi, a jest godzina 19:00… Poza tym przejeżdżaliśmy obok wielu pensjonatów wystawionych na sprzedaż. Wygląda na to, że turystykę nad naszym morzem również dosięgnął kryzys. Albo słuszna kara za zbyt wysokie ceny? Za to, ile płacimy za nasz „apartament” moglibyśmy spokojnie polecieć na wakacje z all inclusive do ciepłych krajów. Ale wiadomo, że z dzieckiem lepiej jest na początek wyjechać gdzieś bliżej… Niemniej cieszę się, że wreszcie wypocznę oraz pobędę z Mężem i Maleństwem.

Wakacyjne przygotowania

Jutro wyjeżdżamy pierwszy raz z Maleństwem na wakacje. Jedziemy tylko na tydzień, ale ja już się martwię, że czegoś zapomnę spakować. Posiadanie dziecka to wielki sprawdzian zdolności logistycznych i umiejętności planowania! Na domiar złego doświadczenie mówi, że jeśli o czymś zapomnę, to na pewno będzie potrzebne w środku nocy, gdy już wszystkie sklepy będą pozamykane! Zrobiłam więc listę, którą położyłam na stole w kuchni i systematycznie uzupełniam ją o wszystko, co mi się przypomni. Mam nadzieję, że ten sposób się sprawdzi…

Na tym nie koniec moich „zmartwień”. Zastanawiam się jak Maleństwo zniesie 400 km podróży samochodem… Niby na co dzień bardzo dużo jeździmy, ale to jednak kilka godzin po rząd siedzenia w tym niewygodnym foteliku. Nie ma opcji, żeby Mały aż tak długo spał. Jakoś to będzie… Na razie zajmę się pakowaniem.

Sztuka schodzenia z łóżka

Maleństwo nauczyło się dziś samo schodzić z łóżka… Tyle razy sama pisałam, że dziecka nie można nawet na chwilę spuścić z oka… I co zrobiłam? Odwróciłam się na moment, który trwa przesunięcie drzwi szafy wnękowej… W tym momencie usłyszałam „buch”! Maleństwo jakby stało na główce wciśnięte między moje łóżko a swoje łóżeczko i jakby się samo zastanawiało nad sytuacją. Zresztą tak samo jak ja… Dopiero po chwili wybuchło płaczem a ja się rzuciłam na pomoc.

Na szczęście płacz nie trwał długo. Gdy już ustał zaczęłam analizować co się stało. Mały leżał zwrócony główką w przeciwną stronę łóżka niż spadł. Chyba musiał zrobić salto w powietrzu albo fikołka do tyłu, bo innej opcji tak szybkiego przemieszczenia się nie ma… No jeszcze teleportacja… Jedno nie ulega wątpliwości: jestem złą matką, nie potrafię dopilnować własnego dziecka.

Zrozpaczona dzwonię do Mamy, bo może powinnam jechać z Maleństwem do jakiegoś lekarza? Na czółku wyrósł mu ogroooomny guz. Poza tym niepokojących objawów brak: nie stracił przytomności, nie wymiotuje, nie zachowuje się inaczej niż zwykle. Prawdę mówiąc to się po prostu bawi i zanosi się śmiechem. W tej sytuacji nawet w jego zwykłym zachowaniu zaczynam si ę dopatrywać jakichś nieprawidłowości… Dla własnego spokoju pojadę do lekarza.

Mama natomiast stwierdziła, że nie powinnam się przejmować, bo każde dziecko z czegoś tam spadło. Ja wypadłam z wysokiego wózka, potem spadłam ze schodów do piwnicy. Wujek też jakimś cudem wyślizgnął się babci ze spacerówki. Jakoś w to nie wierzę, ale jestem trochę spokojniejsza…

A teraz najtrudniejsze: zadzwonić do Męża. Powiedziałam co się stało, a po drugiej stronie długa cisza. Potem słyszę stłumione zdenerwowanie i „jedź do lekarza”. To jadę… Pojechałam do najbliższej przychodni. Lekarz nie chciał mnie oczywiście przyjąć a spotykana na korytarzu pani doktor popatrzyła na mnie, jakbym sama zrzuciła dziecko z tego łóżka i powiedziała, że mam natychmiast jechać do szpitala i że nie wie, czego ja u niej szukam.

Nie cierpię szpitali… Zawsze tam się długo schodzi i boję się, że Maleństwo czymś się zarazi. Dzwonię więc do Medicoveru, w którym mam abonament. „Proszę Pani! Natychmiast przyślemy karetkę!” słyszę. Teraz to już przeraziłam się nie na żarty! Sama wiozę dziecko do szpitala, po drodze zabierając Siostrę. Nie ukrywam, że po drodze kołują mi się myśli o tych wszystkich rodzicach, którzy nie dopilnowali swoich dzieci i nad którymi potem pastwiły się media. Już widzę oczyma wyobraźni jak lekarz wzywa policję i odbierają mi prawa rodzicielskie. A ja naprawdę kocham moje Maleństwo! To był przypadek! Chwila nieuwagi! Nic takiego się jednak nie dzieje. W szpitalu robią prześwietlenie  główki. Potem czekam wiekami na wyniki i dowiaduję się, że wszystko jest w porządku.

Po południu pojechaliśmy do Teściów. I co się okazuje? Mąż gdy uczył się raczkować spadł ze schodów! Przez chwilę nie mógł oddychać i zrobił się siny… Wieczorem przyszła natomiast sąsiadka i mówi, że jej córeczka też spadła dziś z łóżka! Z tym, że ona nie pojechała ani do pediatry ani do szpitala i jakoś tak dziwnie się na mnie popatrzyła… Nie wiem, czy jestem złą czy dobrą matką, ale najwyraźniej chyba za bardzo się przejmuję…

Ciało tuż po porodzie

Chyba każda z nas czytała kiedyś informacje w prasie, że modelka X dwa miesiące po porodzie wystąpiła w reklamie bielizny. Jako dowód, że wróciła do formy gazeta zapewne zamieściła jej zdjęcie. Myślisz, że też tak będziesz wyglądać i do torby, którą bierzesz do szpitala spakowałaś jeansy sprzed ciąży? Lepiej przeczytaj ten tekst…
Prawda jest smutna: nie wiem jak zrobiła to owa modelka czy aktorka. Prawdopodobnie nie wychodziła z siłowni i jadła tylko sałatę. Niestety jeśli planujesz karmić dziecko piersią to rozwiązanie nie wchodzi w grę. Jeśli w ciąży nie przytyłaś zbyt dużo, to nie ma się jednak czym martwić. Szybko zrzucisz zbędne kilogramy. Na razie jednak powinnaś wypakować jeansy i w najlepszym wypadku zastąpić je spodniami, które nosiłaś w 7 miesiącu ciąży. Ja niestety nawet w te spodnie się nie zmieściłam i wracałam ze szpitala w tych samych spodniach, w których przyjechałam…
Promowany przez społeczeństwo obraz “matki Polki” nie mówi nic o tym, jak kobieta wygląda po porodzie. Szkoda, bo lepiej jest się odpowiednio nastawić i przygotować psychicznie, żeby uniknąć zaskoczenia i być może depresji. Prawda jest taka, że stracisz na wadze tyle ile waży dziecko, łożysko, płyn owodniowy i utracona krew. Oznacza to tyle, że w miejscu, w którym do tej pory miałaś duży brzuszek pojawi się coś na kształt spompowanej piłki. Skóra będzie zwisała. Mogą pojawić się na niej rozstępy. Niestety to jeszcze nie koniec niespodzianek. Wysiłek podczas porodu jest tak duży, że mogą popękać naczynka w oku powodując małe wylewy.
Na tym koniec złych wiadomości. Twoje ciało szybko się zregeneruje. W ciągu kilku dni po porodzie zejdzie opuchlizna, którą miałaś pod koniec trzeciego  Będziesz miała wrażenie, że skóra “wciąga” się z dnia na dzień coraz bardziej. Jeśli będziesz karmić piersią i zdrowo się odżywiać, prawdopodobnie szybko zgubisz też zbędne kilogramy. Niestety po dwóch miesiącach raczej nie będziesz zachwycać swoim ciałem w bikini, ale już po pół roku jest to bardzo prawdopodobne.

Kalendarz ciąży

PIERWSZY TRYMESTR

Pierwszy tydzień:

W tym tygodniu występuje ostatnie przed ciążą krwawienie miesięczne. Datę rozpoczęcia miesiączki przyjmuje się za początek ciąży, ponieważ jest ona łatwiejsza do ustalenia niż data poczęcia.

Drugi tydzień:

Twój organizm oczekuje na zapłodnienie. Przygotowuje się do niego tworząc w macicy silnie ukrwioną tkankę. W pęcherzykach znajdujących się w jajnikach dojrzewają komórki jajowe

Trzeci tydzień:

Około 14 dni przed kolejną miesiączką jedna komórka jajowa trafia do jajowodu, czyli występuje owulacja. Jeśli w jej czasie jeden plemnik pokona drogę przez pochwę i macicę i zdoła się przewiercić przez błonę zewnętrzną komórki jajowej, dojdzie do zapłodnienia. Powstaje zygota, która natychmiast zamyka błonę uniemożliwiając przebicie się przez nią kolejnym plemnikom. Zygota zaczyna dzielić się na identyczne komórki podróżując jednocześnie jajowodem.

Czwarty tydzień

Pod koniec tego tygodnia kobieta oczekuje na pojawienie się krwawienia miesięcznego, którego tym razem nie będzie. Może się pojawić jedynie niewielkie plamienie na skutek zagnieżdżania się blastocysty (przekształciła się w nią zygota) w macicy. Część blastocysty przekształci się w łożysko, a druga część utworzy płód.

Piaty tydzień

Jeśli kobieta już zaczęła podejrzewać, że jest w ciąży, dobrze żeby zaczęła stosować kwas foliowy, jeśli nie robiła tego wcześniej. Tymczasem zarodek osiąga wielkość pestki jabłka.

Szósty tydzień

W tym tygodniu serce zaczyna pompować krew. Jest nie większe niż ziarno maku. Pojawiają się zalążki takich organów jak nerki i wątroba, a cewa nerwowa zamyka się. Sam zarodek wyglądem przypomina kijankę: ma ogonek który w kolejnych tygodniach zaniknie.

Siódmy tydzień

Zarodek można porównać do niewielkiej maliny – ma około 10 mm. Zaczynają się formować oczy, nozdrza i uszy. Widać też wgłębienie, które będzie buzią. Tworzą się zawiązki rączek i nóg. Kobieta w pełni odczuwa już dolegliwości ciążowe, takie jak uczucie zmęczenia czy mdłości.

Ósmy tydzień

Macica kobiety osiąga wielkość brzoskwini, a zarodek ma 15-20 mm długości. W tym tygodniu rozpoczyna się proces kostnienia, który będzie trwał jeszcze po narodzinach. Skóra dziecka jest cienka jak pergamin.

Dziewiąty tydzień

Zarodek przekształca się w płód. Powoli dobiega końca formowanie się najważniejszych narządów. Maluch nieustannie jest w ruchu, chociaż przyszła mama jeszcze tego nie czuje. Rośnie w tempie ekspresowym: w ciągu tygodnia podwoił długość i ma już około 40 mm.

Dziesiąty tydzień

Zaczęły się formować narządy płciowe płodu, chociaż nie da się ich jeszcze zobaczyć podczas badania usg. Od tego tygodnia „fasolka” jest znacznie mniej narażona na działanie niekorzystnych czynników, jak infekcje, środki chemiczne czy leki. Niemniej do końca ciąży należy na siebie uważać.

Jedenasty tydzień

Codziennie pojawiają się nowe elementy wyglądu i budowy płodu, np. paznokcie i włosy. „Fasolka” połyka i kopie. Praktycznie całą jamę brzuszną wypełnia wątroba, której funkcja w życiu płodowym polega na wytwarzaniu krwi. Głowa przestaje być przyklejona do mostka, a szyja wysmukla się. Płód ma już 50-60 mm, a macica jest wielkości grejpfruta.

Dwunasty tydzień

Macica zmienia swoje położenie: przesuwa się do góry i do przodu, zajmując tym samym środek jamy brzusznej. Dzięki temu zmniejszy się parcie na pęcherz. Płód ma za sobą krytyczne tygodnie, po upływie których ryzyko poronienia znacznie maleje.


 

DRUGI TRYMESTR

Trzynasty tydzień

W dole brzucha zaczynasz wyraźnie odczuwać powiększającą się macicę. „Maluch” ma pomiędzy 5,5 a 7 cm i jest już w pełni uformowany. Jego głowa pozostaje wciąż większa od reszty ciała. Przy naciśnięciu na brzuch poruszy się. Ukształtowały się już jego struny głosowe, chociaż przez brak powietrza w macicy nie może jeszcze wydawać dźwięków.

Czternasty tydzień

Ukształtowały się rysy twarzy i odciski palców a dziecko osiągnęło długość rybki w akwarium. Osoby szczupłe oraz kobiety, które już raz rodziły być może na tym etapie będą mogły wyczuć pierwsze ruchy dziecka. Nie przejmuj się jednak, jeśli jeszcze nic nie czujesz. Możesz na nie czekać nawet kilka następnych tygodni. Pierwsze ruchy płodu można porównać do bąbelkowania albo ruchów małej rybki.

Piętnasty tydzień

Dziecko jest zanurzone w płynie owodniowym, który amortyzuje wstrząsy. Ma jednak jeszcze jedną funkcję: maluch pije około 1 litra płynu owodniowego dziennie, dzięki czemu ćwiczy mięśnie potrzebne do oddychania i jedzenia po narodzinach. Na twarzy płodu pojawiają się włosy i brwi. Całe jego ciało pokrywa meszek, który zniknie przed porodem.

Szesnasty tydzień

W okolicach szesnastego tygodnia dziecko zaczyna słyszeć. Badania dowodzą, że noworodek rozpoznaje głos matki i melodie często słyszane podczas życia płodowego. Płód waży około 100 gram, ale w najbliższym czasie czeka go ogromny skok wagi i zwiększenie „wysokości”. Na pewno to zauważysz, ponieważ razem z nim Twój brzuch będzie rósł w niesamowitym tempie. Jeśli jeszcze nie kupiłaś ubrań ciążowych, czas wybrać się na zakupy.

Siedemnasty tydzień

Maluszek wciąż rośnie. Mógł już osiągnąć długość 12 cm! Jego płuca wydalają płyn owodniowy. Pracuje już również układ krążenia i moczowy. Dziecko nabiera też „kształtów” – pod jego skórą zaczyna gromadzić się tkanka tłuszczowa. Pępowina stała się grubsza. Zwiększone zapotrzebowanie na energię może sprawić, że będziesz miała napady wilczego głodu. Uwaga! Potrzebujesz zaledwie 300 kcal więcej niż przed ciążą.

Osiemnasty tydzień

W tym tygodniu podczas usg będziesz już mogła zobaczyć narządy płciowe swojego dziecka. Chyba, że nie zechce współpracować i odwróci się w drugą stronę… Niestety możesz już na dobre czuć bóle pleców. Pomogą na nie odpowiednio dobrane ćwiczenia. Inną nieprzyjemną dolegliwością są krwawienia dziąseł i zatkany nos.Niestety niewiele można na te przypadłości poradzić

.

Dziewiętnasty tydzień

Kończyny dziecka mają już właściwe proporcje. Na jego skórze pojawia się tłusta maź, która ma chronić ją przed skutkami unoszenia się w płynie owodniowym. Jeśli dziecko urodzi się przedwcześnie, maź będzie widoczna po porodzie. Pamiętaj o spaniu na lewym boku! Dzięki temu zwiększające swoją masę dziecko nie będzie blokowało krążenia krwi w Twoim organizmie poprzez ucisk na aortę i żyłę główną dolną.

Dwudziesty tydzień

Gratulacje! Jesteś na półmetku ciąży. Dziecko ma już około 22 cm i waży około 250 gram. Na jego główce powoli rosną pierwsze włoski, które wypadną w kilka tygodni po urodzeniu. Te które odrosną nie zawsze są takiego samego koloru. Możesz odczuwać rytmiczne uderzenia w brzuchu, które wraz ze wzrostem dziecka będą coraz wyraźniejsze. Maluch prawdopodobnie ma czkawkę. Miewa ją większość dzieci. Przypuszcza się, że czkawka jest związana z nie do końca rozwiniętą przeponą lub z ćwiczeniem jej mięśni.

Dwudziesty pierwszy tydzień

Twoje dziecko jest prawdziwym smakoszem, ponieważ jego kubki smakowe zajmują wewnętrzną stronę polików, język, gardło i podniebienie. Czuje smak wód płodowych i podczas usg można zaobserwować, że wtedy gdy mu smakują łapczywie je połyka. Po urodzeniu będzie chętniej jadło potrawy o smakach znanych mu z życia płodowego.

Dwudziesty drugi tydzień

Swoją działalność od pewnego czasu uskutecznia hormon zwany relaksyną. Przygotowuje on Twoje ciało do porodu rozluźniając wiązadła w miednicy. Niestety nie tylko w miednicy. Od tej pory fakt, że wszystko leci Ci z rąk możesz zwalać na ten hormon. Niestety również Twoje stopy mogą przestać mieścić się w butach… Pozostaje kupić większe albo bardziej rozciągliwe obuwie i spokojnie przeczekać.

Dwudziesty trzeci tydzień

Płód waży już około 420 g. Możesz sobie wyobrazić, jak szybko rośnie, jeśli pomyślisz, że po urodzeniu będzie ważył około 3,5 kg. Zwiększa się ilość „tłuszczyku” pod skórą. Na swoim brzuchu możesz zaobserwować przebarwienie w postaci podłużnej ciemnej linii nazywanej linea nigra. Jest ona wynikiem działania hormonów. Uważaj na słońce i zawsze stosuj odpowiednie kosmetyki, ponieważ przebarwienia mogą pojawić się również na twarzy.

Dwudziesty czwarty tydzień

Już od dłuższego czasu słuch dziecka jest rozwinięty. Może reagować kopnięciami na donośne dźwięki z zewnątrz. Cały czas też słyszy bicie Twojego serca i odgłosy z głębi ciała. Po urodzeniu prawdopodobnie będzie się uspokajać, jeśli położysz je sobie na klatce piersiowej tak, aby słyszało uderzenia serca. Rysy twarzy płodu są już w pełni ukształtowane chociaż brakuje jeszcze dużo podściółki tłuszczowej. Dopiero po jej pełnym pojawieniu się, skóra malca przestanie być przezroczysta.

Dwudziesty piąty tydzień

Od tego tygodnia powinnaś zacząć liczyć ruchy płodu. Jedna z metod polega na liczeniu ile razy dziecko poruszyło się w przeciągu godziny. Drugi sposób liczenia zakłada, że liczymy do 10 ruchów płodu i sprawdzamy, w jakim czasie one wystąpiły. Jeśli nie zrobiłaś jeszcze testu przesiewowego obciążenia glukozą to pamiętaj, że masz czas do 28 tygodnia ciąży.

Dwudziesty szósty tydzień

Dziecko mierzy około 22 cm i waży trochę ponad pół kg. Pod jego skórą pojawiają się drobniutkie naczynia krwionośne, dzięki czemu staje się coraz bardziej różowiutkie. W płucach płodu zaczyna wytwarzać się substancja niezbędna do oddychania: surfaktant. Od tego czasu szanse przeżycia przy porodzie przedwczesnym z każdym dniem rosną.

Dwudziesty siódmy tydzień

Malec otwiera już oczka, które na razie są koloru niebieskiego. Z takimi się również prawdopodobnie urodzi. Właściwy kolor pojawi się dopiero po pewnym czasie po porodzie. Dziecko śpi teraz około 15 godzin na dobę, a naukowcy twierdzą, że miewa marzenia senne.

 

TRZECI TRYMESTR

Dwudziesty ósmy tydzień

Po dosyć szybkim przyroście wagi z ostatnich tygodni coraz bardziej zaczynasz odczuwać mniej radosne strony ciąży, jak zadyszka, żylaki czy bóle kręgosłupa. Skóra na brzuchu rozciąga się coraz bardziej i mogą pojawić się na niej rozstępy. Pamiętaj o nawilżaniu i stosowaniu kremów przeciw rozstępom.

Obecnie następuje szybki rozwój mózgu dziecka. Jego waga dochodzi do 900 g. Jeśli poród odbędzie się teraz, dziecko ma coraz większe szanse na przeżycie. Ważne jest jednak, aby pozostało w brzuchu jak najdłużej. Dlatego też unikaj nadmiernego wysiłku, stresu i dźwigania ciężarów.

 

Dwudziesty dziewiąty tydzień

Dziecko mierzy niecałe 30 cm a jego waga może dochodzić do 1200 g. Przez najbliższe 2,5 miesiąca czeka go więc podwojenie albo potrojenie wagi.

Jednym z problemów nękających ciężarne pod koniec ciąży są zaparcia. Jeśli dotyczą one również Ciebie wzbogać swoją dietę w pokarmy bogate w błonnik. Jedź jak najwięcej owoców i warzyw. Pomocny może okazać się również kompot z suszonych owoców, czy zjedzenie suszonych śliwek. Jeżeli zaparcia bardzo Ci dokuczają, poinformuj o nich lekarza prowadzącego ciążę. Prawdopodobnie zaleci stosowanie czopków glicerynowych.

 

Trzydziesty tydzień

Dziecko ma już rzęsy. Rozróżnia też światło i ciemność. Reaguje stresem na zmiany temperatury. U chłopców jądra zstępują do moszny.

Ilość miejsca w Twoim brzuchu zmniejsza się i malec nie może już tak swobodnie fikać koziołków. Niemniej wciąż będziesz wyraźnie czuła ruchy dziecka. Wraz z jego wzrostem będą one coraz bardziej precyzyjne i być może nawet będziesz w stanie rozpoznać, że maluch właśnie wbija Ci się stópką w brzuch albo rozpycha łokciem?

Na Twoich nogach pojawiły się nieestetyczne pajączki? Pewnie masz do czynienia z żylakami. W najbliższej aptece kup pończochy przeciwżylakowe. Dostępne są również kremy do smarowania nóg, ale ich skuteczność nie zawsze jest satysfakcjonująca.

 

Trzydziesty pierwszy tydzień

Na opuchnięte i zmęczone stopy pomoże moczenie ich w chłodnej wodzie i stosowanie kremów chłodzących przeznaczonych dla kobiet w ciąży. Może Ci również towarzyszyć huśtawka nastrojów. Pamiętaj, że to tylko zmiany hormonalne i staraj się nie przykładać do niej zbyt wielkiej wagi.

Płód wciąż rośnie. Osiągnął już długość około 40 cm, a jego waga zbliża się do 1,5 kg. Z życia płodowego zapamięta nie tylko Twój głos i jego intonację, ale również zapach i smak wód płodowych. Dzięki temu po urodzeniu będzie przyzwyczajony do smaku np. czosnku, jeśli go jadłaś w ciąży.

 

Trzydziesty drugi tydzień

Mimo że jesteś coraz cięższa a Twój brzuszek staje się coraz większy, nie rezygnuj z ruchu. Dla kobiet w ciąży bezpieczne są spacery i pływanie. Na bolący kręgosłup pomogą specjalnie dobrane ćwiczenia. Pamiętaj też o ćwiczeniu oddychania przeponą!

Płód nadal intensywnie się rozwija. Wciąż doskonalą się płuca i twardnieje szkielet.

 

Trzydziesty trzeci tydzień

Po wejściu po schodach albo szybkim marszu ciężko Ci złapać oddech? Masz do czynienia z zadyszką ciężarnych. Minie po porodzie…

Kolejnym trapiącym Cię problemem może być zgaga. Jednym z wypróbowanych sposobów na nią jest picie mleka.

Co tydzień jesteś cięższa o około 400 gram, z czego około połowy stanowi wzrost wagi płodu.

 

Trzydziesty czwarty tydzień

Na skutek nagromadzenia się w organizmie wody, pojawiają się obrzęki. Gdy puchną ręce i nogi być może pomoże krótki spacer? Postaraj się zawsze siadać tak, aby trzymać stopy wyżej od reszty ciała.

Jeśli jeszcze nie spakowałaś walizki do szpitala, najwyższy czas! Dziecko też już powoli szykuje się do porodu. Obraca się główką w dół. Jego pozycja w następnych tygodniach może jednak ulec zmianie. Ponadto malec zaczął gromadzić w swojej wątrobie żelazo, które wystarczy mu na kilka miesięcy po porodzie. Po jego wyczerpaniu będziesz musiała rozszerzyć dietę niemowlęcia o nowe pokarmy.

 

Trzydziesty piąty tydzień

Powoli zaczynasz być już pewnie zmęczona ciążą? Cały czas zastanawiasz się jak będzie wyglądało Twoje dziecko i nie możesz się doczekać aż je zobaczyć. Postaraj się myśleć o najbliższym miesiącu jak o ostatnim czasie bez dziecka, który możesz poświęcić członkom swojej rodziny. W nawale nowych obowiązków po porodzie możesz nie mieć zbyt wiele czasu.

Dziecko słyszy dźwięki z Twojego otoczenia. Może być szczególnie wrażliwe na określony rodzaj odgłosów i reagować kopaniem na np. bardzo wysokie dźwięki. Ruchy dziecka są coraz mniej energiczne, ponieważ ma już naprawdę mało miejsca.

 

Trzydziesty szósty tydzień

Zwracaj uwagę na pojawiające się skurcze przepowiadające. Ich zadaniem jest przygotowanie macicy do porodu. Często są też mylone z samym porodem. Skurcze przepowiadające od porodowych różnią się tym, że z czasem słabną, są nieregularne i po ciepłej kąpieli powinny ustąpić. Jeśli natomiast odczuwać coraz dłuższe i boleśniejsze skurcze występujące w stałych odstępach czasu może to być znak, że właśnie zaczyna się poród.

Po urodzeniu z życia płodowego malec zapamięta m.in. pozycję, w jakiej było ułożone. Prawdopodobnie będzie najchętniej ją przybierać. Na pewno zauważysz, że dużo chętniej śpi z główką odwróconą na prawą albo lewą stronę. Jeżeli dziecko urodzi się w tym tygodniu, prawdopodobnie będzie potrafiło już samo oddychać.

 

Trzydziesty siódmy tydzień

Jeśli do tej pory tego nie zrobiłaś, ustal najkrótszą drogę do szpitala i sposób kontaktowania się z partnerem na wypadek, gdyby nie odbierał komórki.

Na dwa-trzy tygodnie przed porodem macica obniża się. Dzięki temu będzie Ci trochę łatwiej oddychać. Wzrost dziecka wyhamowuje, co częściowo wiąże się ze zmianami wstecznymi w łożysku. Na około dwa tygodnie przed porodem stracisz też trochę na wadze.

 

Trzydziesty ósmy tydzień

Duży brzuch bardzo utrudnia Ci spanie. Możesz też budzić się wiele razy w ciągu nocy. Przed snem przewietrz sypialnię. Układaj się zawsze na lewym boku, a między nogi wkładaj poduszkę.

Dziecko osiągnęło już około 50 cm długości przy wyprostowanych nóżkach, a jego waga dochodzi do 3 kg. Jego rozwój wewnątrz macicy jest już praktycznie zakończony. Do czasu porodu będzie już głównie rosnąć.

Trzydziesty dziewiąty tydzień

Meszek i maź pokrywające skórę dziecka już znikły. Zostały przez nie połknięte i zostaną wydalone w postaci smółki, tj. pierwszej kupy noworodka.

Możliwe, że odczuwasz symptomy zbliżającego się porodu. Być może zauważyłeś odejście czopa śluzowego, który wygląda jak zbita masa śluzu (czasami podbarwiona krwią)? Możliwe też, że coraz częściej czujesz skurcze przepowiadające…

 

Czterdziesty tydzień

W przewidzianym terminie rodzi się niewielki odsetek dzieci, ale już od dawna powinnaś być gotowa na to wielkie wydarzenie. Twoje dziecko jest już w pełni uformowane i niecierpliwie przebiera nóżkami, żeby przyjrzeć się światu na zewnątrz. Zdrowy noworodek waży pomiędzy 2,5 a 4 kg, a jego długość waha się od 50 do 55 cm.

Matką być: czy wracasz do pracy po porodzie?

Bycie matką bywa trudne i to wcale nie przez niemowlę… Cały czas ludzie zadają mi te same pytania, jakby każdy miał jakiś podręcznik pt. “O co pytać kobietę od poczęcia do ukończenia przez jej dziecko 18 lat?”. Obecnie jedno z najczęściej zadawanych pytań brzmi: czy wracasz do pracy? Mówię zgodnie z prawdą, że nie. I teraz jest kilka zbliżonych wariantów odpowiedzi, które brzmią mniej więcej tak:
a) Jak to? Zamierzasz siedzieć z dzieckiem w domu? Kobieta powinna wyjść codziennie z domu! Dziecko może iść do przedszkola! Ty się musisz realizować i spotykać z ludźmi!
b) To po co ty kończyłaś te studia jak w ogóle nie masz ambicji?
c) I co ty będziesz robić w domu? Zanudzisz się!
Czasami opowiadam tym samym osobom, że zostawiłam dziecko z mamą, a sama pojechałam do fryzjera, kosmetyczki, kina a na koniec skoczyłam sobie na kawę. Wiecie jaka jest reakcja? Mniej więcej taka: jak to? Po co ci dziecko, skoro zostawiasz je na cały dzień i sobie wychodzisz? Kobiety, które same są matkami dodają: ja wszędzie chodzę z moim dzieckiem! Nie przeszkadza mi ani na weselach ani na imprezach!
Nie bardzo wiem o co chodzi? Z jednej strony znane mi matki twierdzą, że pod żadnym pozorem nie wyobrażają sobie siedzenia z dzieckiem w domu zamiast chodzenia do pracy, a z drugiej traktują mnie jak złą matkę, bo postanowiłam sprawić sobie małą przyjemność?
A ja siedzę w domu z dzieckiem, bo po prostu lubię. Nie ma w tym przymusu i poczucia obowiązku. Chcę patrzeć, jak Maleństwo się rozwija i jak się zmienia. Uwielbiam się z nim bawić i śmiać. Moje dziecko już na pierwszy rzut oka wygląda na szczęśliwe. Ale wszystko ma swoje granice… Po kilku dniach gadania non stop wyłącznie do niemowlaka, bo Mąż jest w pracy, każdy chciałby gdzieś wyjść i odpocząć. Nie mam z tego powodu ż a d n y c h wyrzutów sumienia! Tak samo wtedy, kiedy wychodzę tylko z Mężem na imprezę. Uważam, że każde małżeństwo potrzebuje czasu tylko dla siebie i dobrze jest sobie przypomnieć, jak fajnie się razem bawimy.
Dlatego, drogie Panie, nie dajmy się zwariować! Nawet jeśli postanawiamy zostać z dzieckiem w domu, nie jesteśmy tylko matkami! Nie musimy poświęcać wszystkich swoich myśli dziecku i mamy prawo do odpoczynku. “Praca” przy niemowlaku jest ciężka, zajmuje 7 dni w tygodniu, 24 godziny na dobę, dlatego nie ma powodów, abyśmy czyniły sobie wyrzuty, gdy czasem potrzebujemy odpoczynku. Po takim dniu jestem strasznie stęskniona za dzieckiem i najchętniej bym się z nim przez tydzień nie rozstawała!

Chrzest – akt piąty, ostatni

Od samego rana strasznie się stresowałam. Msza zaczynała się o 9:00 rano. Nie zaprosiliśmy dużo gości, ale nawet najbliższych trzeba było czymś poczęstować. Wczoraj położyłam się o 1:00 w nocy, dziś wstałam o 5:20. Nocowałam u rodziców, żeby nie musieć do nich jechać. Dzięki temu od razu po wstaniu z łóżka mogłam się zabrać za nakładanie sałatek, układanie wędliny i takie tam. Całe szczęście, że Maleństwo smacznie spało do 7:30…
Mieliśmy być 10 minut przed mszą. Chcieliśmy iść do kościoła pieszo, żeby Mały zasnął po drodze, a ledwo zdąrzyliśmy na czas jadąc samochodem. Mąż o mało nie doprowadził mnie do zawału… Nagle zaczął krzyczeć, że wzięłam mu marynarkę i spodnie od zupełnie innych garniturów! Wpadłam w panikę! Szybko przekalkulowałam, że nigdy w życiu nie zdążymy dojechać do domu i z powrotem. Już zaczynałam kombinować, że powie się fotografowi, żeby nie robił zdjęć od pasa w dół, gdy okazało się, że garnitur jest w komplecie a spodnie od innego garnituru zwyczajnie wisiały sobie obok…
W końcu dotarliśmy do kaplicy. Po wszystkich przejściach z załatwianiem chrztu byłam już tak zestresowana, że bałam się, że coś pójdzie nie tak i nie ochrzczą mi z jakiegoś powodu dziecka. Na szczęście nic już się nie wydarzyło. Mimo tego nie mam pojęcia o czym było kazanie a msza minęła mi w mgnieniu oka!
Najśmieszniejszym wydarzeniem dnia była reakcja Maleństwa na fotografa. Od pierwszego zdjęcia patrzył najpierw z zainteresowaniem w obiektyw, a potem podczas dwugodzinnej sesji wyglądał jakby go bawiło pozowanie! Zdjęcia powinny wyjść niesamowite!
Jako pierwsza z rodziny nie zaprosiłam na chrzest tyle samo osób, co na wesele. Zapewne skończy się to obrazom tej części rodziny, której nie zaprosiłam. Niestety zwyciężył prosty rachunek ekonomiczny. Musielibyśmy zaprosić przynajmniej 60 osób. Takiej imprezy nie da się zrobić w domu. Trzeba by wynająć kucharkę albo restaurację. Licząc po około 150 zł/talerzyk mamy okrągłą sumę 9000 zł. Jeśli doliczymy do tego koszt wina i innych alkoholi suma się powiększy… Czy ludzie biorą kredyty, żeby zrobić chrzest? Czy ma sens robienie czegoś na co mnie nie stać? Idąc tym tropem zdecydowaliśmy z Mężem, że nie… I wiecie co się okazało? To była najfajniejsza impreza w mojej rodzinie od lat!
Ogólnie panował nastrój powszechnego luzu. Niektórzy po obiedzie ucięli sobie drzemkę, inni siedzieli na dworze, a jeszcze inni przeprowadzili poważne rozgrywki w Fifę… Każdy robił to, na co miał ochotę. Nikt się na nikogo nie obraził i nikt się z nikim nie pokłócił. Wszyscy byli w świetnych humorach! I co najdziwniejsze: ostatni goście wyszli przed 21:00, a przecież chrzest był o 9:00. Na samym chrzcie Maluch nie płakał a my się w żadnym miejscy nie pomyliliśmy. Sesja zdjęciowa była bardzo przyjemna i zdjęcia powinny wyjść fenomenalne. Tym samym uważam, że imprezę można zaliczyć do udanych…