Zakupy z Maleństwem

Opublikowany Autor Paulina Kruszewska-ZelmanDodaj komentarz

Postanowiłam pójść sama z Maleństwem na zakupy do hipermarketu. Myślałam,  że nie będzie tak źle. Strasznie się myliłam!
Pierwszy problem pojawił się zaraz po wyjściu z samochodu. W jaki sposób mam wziąć jednocześnie duży kosz na zakupy i wózek dziecięcy? Wpadłam na genialny pomysł: zawiesiłam dwa małe koszyki na rączkach wózka. W ten sposób udało mi się jednocześnie prowadzić Maleństwo i nieść koszyki.
Niestety nie pomyślałam o jednym: obwieszona z dwóch stron ledwo się mieściłam w sklepowych alejkach, a ludzie idący z naprzeciwka nie mieli szans przejść. W pewnym momencie usłyszałam nawet jak pokazująca na mnie pani z obsługi mówi „tej to dawno nikt chyba nie przyp…ił!”. No a jak miałam wsadzić dziecko do siedziska w dużym wózku? Nie udałoby mi się ruszyć, a Mały dawno by stamtąd wyszedł!
Dobrnęłam jednak do kasy, zapłaciłam, zapakowałam się do samochodu i myślałam, że to koniec moich problemów. W drodze do domu zaczęłam się jednak zastanawiać, jak mam rozpakować zakupy. Było dosyć gorąco, więc nie mogłam zostawić nabiału, drożdży itp. w samochodzie. Siaty były dosyć ciężkie, a Maleństwo jest wręcz przeraźliwie ciężkie. Nie mogłam zostawić w samochodzie również Maleństwa. Mieszkam w blogu i dotarcie do mojego mieszkania i z powrotem do samochodu zajęłoby zbyt dużo czasu. Pozostało mi jedynie w jakiś sposób przydźwigać na jednym ręku wcale już nie tak małe Maleństwo, a w drugiej ręce przytaszczyć kilogramy żarcia… Do tej pory nie wiem jak dałam radę, ale dałam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *